zamek książ historia i legendy

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii. Zamek Stary Książ – zabytkowy zamek w ruinie położony w Wałbrzychu, w północno-wschodniej części Pogórza Wałbrzyskiego w Sudetach w województwie dolnośląskim. Nieopodal ruin znajduje się zamek Książ. Zamek Stary Książ. nr rej. Zamek Książ to prawdopodobnie najpopularniejszy zabytek Dolnego Śląska. Nie jest to zakurzone muzeum, lecz pełne życia centrum turystyczne z bogatą ofertą atrakcji. Historia Zamku Laserowy labirynt, ekspozycja aut z filmów akcji czy nocne zwiedzanie niedostępnych na co dzień miejsc – to niektóre atrakcje Letniego Festiwalu Tajemnic, który w sobotę i niedzielę odbędzie się w Zamku Książ. W tym roku wydarzenie przebiega pod hasłem „Skok na zamek”. Aż do 1509 roku zamek przechodził z rąk do rąk. Na początku XVI wieku zarówno budowla jak i pobliskie tereny, stały się własnością magnackiego rodu Hochbergów, dzięki któremu Książ nabrał nowego blasku. W latach 1548 - 1558 zamek z gotyckiej warowni, przekształcił się w renesansową rezydencję magnacką. Legendy z Dolnego Śląska. O Zamku Książ, fot. facebook.com. Zamek Książ to jedna z najciekawszych i najbardziej docenionych atrakcji na Dolnym Śląsku. Ten XIII-wieczny zamek kryje wiele sekretów i tajemnic. Przedstawiamy legendę dotyczącą posiadłości. Zo bacz też: Tajemnice Zamku Książ. Kim była Księżna Daisy? Tajemnice Wie Lange Dauert Es Vom Kennenlernen Bis Zur Beziehung. WIDOK NA ZAMEK KSIĄZ OD WSCHODU, NA PIERWSZYM PLANIE POSĄGI ARTEMIDY I APOLLINA ORAZ JEDEN Z LWÓW STRZEGĄCYCH WJAZDU NA DZIEDZINIEC HONOROWY edług z jednej z wielu barwnych legend odno­szą­cych się do dzie­jów pia­sto­wskie­go za­mku Książ na Dol­nym Ślą­sku pier­wszą wa­row­nię w tym mie­jscu wzniósł w po­ło­wie X wieku ry­cerz o imie­niu Fun­ken­stein. Je­szcze ja­ko mło­dy chło­pak w 933 ro­ku miał on po­da­ro­wać księ­ciu Sa­ksoń­skie­mu Hen­ry­ko­wi Pta­szni­ko­wi wo­rek wy­ko­pa­ne­go w le­sie wę­gla, co u­cie­szy­ło wła­dcę do te­go sto­pnia, że w na­gro­dę na­dał mu god­ność szla­che­cką wraz z przy­dom­kiem Te­go Któ­ry Przy­no­si Ka­mie­nie Da­ją­ce Iskry. Na­ka­zał mu rów­nież po­wró­cić na Do­lny Śląsk, od­na­leźć cen­ne mie­jsce i zbu­do­wać w je­go są­sie­dztwie o­bron­ny gród, aby z je­go po­mo­cą strzec od­tąd czar­ne­go ska­rbu. Pier­wszy hi­sto­ry­cznie u­do­ku­men­to­wa­ny za­pis źró­dło­wy do­ty­czą­cy wa­ro­wni Fürst­en­berg wska­zu­je, że oko­ło 1290 ro­ku wzniósł ją lub roz­bu­do­wał syn Bo­le­sła­wa Ro­ga­tki, ksią­żę świ­dni­cko-ja­wor­ski Bol­ko I (+1301). Go­ty­cka bu­do­wla po­sta­wio­na na skal­nym cy­plu w mie­jscu znisz­czo­ne­go w 1263 ro­ku przez kró­la cze­skie­go Prze­my­sła II Ot­to­ka­ra (+1278) drew­nia­ne­go gro­du po­cząt­ko­wo peł­ni­ła fun­kcję straż­ni­cy gra­nicz­nej, chro­nią­cej szlak han­dlo­wy wio­dą­cy z Pra­gi na zie­mie ślą­skie. Jej po­li­ty­czne i mi­li­tar­ne zna­cze­nie wzro­sło u schy­łku XIII stu­le­cia, gdy Bol­ko prze­niósł tu­taj swój dwór z Lwów­ka Ślą­skie­go i od­tąd aż do ro­ku 1392 za­mek sku­piał je­den z dwóch, obok Świd­ni­cy, naj­waż­niej­szych w re­gio­nie o­środ­ków wła­dzy ksią­żę­cej. ELEWACJA WSCHODNIA ZAMKU SPRZED DRUGIEJ WIELKIEJ PRZEBUDOWY, POCZTÓWKA Z POCZĄTKU XX WIEKU Najstarsza wzmianka dotycząca góry zamkowej oraz fun­kcjo­nu­ją­ce­go w jej o­brę­bie cas­trum Fürst­en­stein po­cho­dzi z 1168 ro­ku. W 1209 wy­stę­pu­je w do­ku­men­tach na­zwa Vors­tin­burg , nas­tę­pnie - Für­sten­berg (1337), Fur­stin­berg (1346) o­raz Für­stin­steyn (1367), któ­ra z cza­sem e­wo­lu­o­wa­ła do for­my Für­sten­steyn i Für­sten­stain (1515). W wie­ku XIX i w pier­wszej po­ło­wie XX stu­le­cia fun­kcjo­no­wał star­szy za­pis Für­sten­stein , pod­czas gdy w Pol­sce za­mek o­kre­śla­no za­mien­nie mia­nem Ksią­żę­ce­go Gła­zu lub Ksią­żę­cej Ska­ły . Po dru­giej woj­nie świa­to­wej miej­sce to po­cząt­ko­wo ty­tu­ło­wa­no Książ­nem i Księż­nem , a od 1947 ro­ku we­szła w ofi­cjal­ny o­bieg a­ktu­al­na na­zwa Książ. WIDOK OD POŁUDNIA Z PUNKTU WIDOKOWEGO NA SKALE GRÓB OLBRZYMA inicjatywy Bolka i jego syna Ber­nar­da Świd­ni­ckie­go (+1326) za­mek włą­czo­ny zo­stał w sys­tem o­bron­ny gra­nic księ­stwa, do któ­re­go na­le­ża­ły wa­row­nie w Ci­sach, Czar­nym Bo­rze, Za­gó­rzu, Cho­cia­no­wie, Ryb­ni­cy, Wleniu o­raz Ka­mien­nej Gó­rze. W ja­kimś sto­pniu roz­bu­do­wał go wnuk fun­da­to­ra Bol­ko II Ma­ły, ska­la tych prze­kształ­ceń po­zo­sta­je jed­nak tru­dna do o­sza­co­wa­nia. Po bez­po­tom­nej śmier­ci Bol­ka II w 1368 ro­ku do­bra ksią­skie prze­szły pod pa­no­wa­nie wła­dcy Czech Ka­ro­la IV Luk­sem­bur­czy­ka (+1378) z za­strze­że­niem do­ży­wo­tnie­go dys­po­no­wa­nia ma­jąt­kiem przez wdo­wę po księ­ciu Agniesz­kę. Gdy ta w 1392 ro­ku u­ma­rła, Książ na mo­cy tra­kta­tu su­kce­syj­ne­go stał się wła­sno­ścią kró­la cze­skie­go Wa­cła­wa IV Luk­sem­bur­czy­ka (+1419), któ­ry u­two­rzył tu­taj sta­ros­two i prze­ka­zał je w len­no ry­ce­rzom ślą­skim. Do­me­nę tę z rąk kró­lew­skich wy­ku­pił w ro­ku 1401 do­tych­cza­so­wy sta­ro­sta Jan z Cho­tě­míc (+ po 1442). Po nim sche­dę objął syn Jan Młod­szy (+1447), a na­stę­pnie naj­star­sza z có­rek Ja­na, któ­ra wy­cho­dząc za mąż za Her­ma­na Czet­tri­tza (+1454) wnio­sła w wia­nie za­mek wraz z przy­na­le­żny­mi mu ma­jąt­ka­mi ziem­ski­mi. Pod­czas wo­jen hu­syc­kich ry­cerz ten ko­rzy­sta­jąc z za­mę­tu po­li­tycz­ne­go i z osła­bie­nia wła­dzy cen­tral­nej trud­nił się roz­bo­jem, za co spo­tka­ła go eks­ko­mu­ni­ka ze stro­ny bis­ku­pa wro­cław­skie­go, nie wie­my jed­nak nic na te­mat wpły­wu in­ter­dy­któw na dal­sze po­czy­na­nia Hen­ry­ka. Po je­go śmie­rci Książ objął syn Hans Czet­tritz, a w ro­ku 1463, pra­wdo­po­do­bnie si­łą, za­jął król Czech Je­rzy z Po­die­bra­dów (+1471), osa­dza­jąc w nim je­dne­go ze swo­ich do­wód­ców Bir­kę von Nas­si­del. Ten wkró­tce sprze­dał lub prze­ka­zał za­mek w za­staw br­aciom Nic­kla­so­wi i Han­so­wi von Schel­len­dorf, któ­rzy ja­ko stron­ni­cy wład­ców cze­skich w la­tach 1475 i 1477 sku­tecz­nie do­wo­dzi­li je­go o­bro­ną w woj­nie z kró­lem Wę­gier Ma­cie­jem Kor­wi­nem i wspie­ra­ją­cym go Wro­cła­wiem. Woj­ska wę­gier­skie zdo­by­ły Książ do­pie­ro w 1482 ro­ku, co po­zwo­li­ło poj­mać Han­sa Schel­len­dor­fa i do­pro­wa­dzi­ło do czę­ścio­we­go zni­szcze­nia wa­row­ni si­ła­mi miesz­czan ślą­skich. Sta­ro­stą Ksią­ża mia­no­wa­ny zo­stał do­wód­ca od­dzia­łów kró­lew­skich Georg von Stein (+1497), któ­ry wy­dat­nie przy­czy­nił się do zmia­ny cha­ra­kte­ru za­mku i je­go wy­stro­ju. W wy­ni­ku pro­wa­dzo­nych tutaj w la­­tach 1483-90 prac po­wsta­ło po­łu­dnio­we skrzy­dło, zwa­ne od­tąd na cześć wła­dcy Skrzy­dłem Ma­cie­ja. Czternastowieczny zamek książąt świd­nic­kich był ka­mien­ną, osa­dzo­ną bez­po­śre­dnio na li­tej ska­le bu­do­wlą, skła­da­ją­cą się w gór­nej czę­ści z dwóch skrzy­deł mie­szkal­nych i przy­sa­dzi­stej kwa­dra­to­wej wie­ży, w dol­nej zaś - z bu­dyn­ku bram­ne­go po stro­nie pół­noc­nej, dwóch pół­cy­lin­dry­cznych baszt w pół­noc­no-wscho­dnim od­cin­ku mu­rów i ota­cza­ją­cych ca­łość ob­wa­ro­wań o­bron­nych z wa­ła­mi o­raz fo­są. Z naj­star­sze­go o­kre­su fun­kcjo­no­wa­nia po­cho­dzi część po­łu­dnio­wa o­bec­ne­go za­ło­że­nia z tak zwa­nym Dłu­gim Do­mem, gdzie za­cho­wa­ły się skle­pie­nia ko­leb­ko­we, a ta­kże go­ty­cka wie­ża głó­wna, współ­cze­śnie wyż­sza o oko­ło sie­dem­na­ście me­trów w sto­su­nku do pier­wo­tnej wy­so­ko­ści. ZAMEK KSIĄŻ NA RYCINIE Z PRZEŁOMU XVII I XVIII WIEKU latach 1482-84 i 1490-91 starostą na zamku był Frie­drich von Ho­berg z Do­bro­ci­na. Po śmie­rci Ma­cie­ja Kor­wi­na w 1491 ro­ku ma­ją­tek ksią­ski prze­szedł w rę­ce kró­la cze­skie­go Wła­dy­sła­wa Ja­giel­loń­czy­ka (+1516), w imie­niu któ­re­go za­rzą­dzał nim Hans Vol­ger. W 1497 wa­ro­wnia wraz z oko­licz­ny­mi do­bra­mi sta­ła się wła­sno­ścią pry­wa­tną kan­cle­rza Jo­han­na von Schel­len­ber­ga (+1508), co szczę­śli­we­go na­by­wcę ko­szto­wa­ło 10 000 kop gro­szy pra­skichGrosz praski – srebrna moneta czeska wprowadzona przez Wacława II w 1300 r. Była bita do 1547 r. Stała się najpopularniejszą monetą obiegową i przeliczeniową w średniowiecznej, środkowej Europie. Waga grosza wynosiła 3,78 g, co odpowiadało 12 denarom małym i stanowiło 1/60 obrachunkowej jednostki – kopy. Początkowo zawierał 3,527 g czystego srebra, sto lat później już tylko ok. 2 g, a na początku XVI w. 1,255 g. wpła­co­nych do kró­lew­skie­go ska­rbca. Syn i spad­ko­bier­ca Jo­han­na, Georg von Schel­len­berg (+1526) w 1503 ro­ku prze­ka­zał o­ko­licz­ne zie­mie Pe­te­ro­wi von Haug­wit­zo­wi, w za­mian o­trzy­mu­jąc Głub­czy­ce. Pięć lat póź­niej o­dzie­dzi­czył je Jo­hann von Haug­witz, a że nie był on za­in­te­re­so­wa­ny zam­kiem, w czer­wcu 1509 sprze­dał go wraz z Ro­gow­cem, Ra­dos­nem i Świe­bo­dzi­ca­mi za­rząd­cy księ­stwa świd­nic­kie­go Kon­ra­do­wi I von Ho­ber­go­wi z Roz­to­ki (+1520), rów­nież za kwo­tę 10 000 kop gro­szy pra­skich. Od­tąd, przez po­nad 430 lat, Książ peł­nił fun­kcję głów­nej sie­dzi­by je­dne­go z naj­bo­gat­szych i naj­bar­dziej wpły­wo­wych ro­dów ślą­skich, a póź­niej nie­mie­ckich. Syn Kon­ra­da, Chris­toph von Ho­berg (+1535) prze­kształ­cił do­bra ksią­skie w za­staw dzie­dzicz­ny, po­wię­ksza­jąc je o kil­ka o­ko­licz­nych wsi o­raz za­mek Gro­dno w Za­gó­rzu Ślą­skim. Rów­nież z je­go ini­cja­ty­wy do­ko­na­no pier­wszej du­żej mo­der­ni­za­cji i prze­bu­do­wy za­mku, kon­ty­nu­owa­nej przez ko­lej­ne­go wła­ści­cie­la Konrada II von Hoberga (+1565). Po spła­cie przez Kon­ra­da III von Ho­ber­ga dłu­gów len­nych w wy­so­ko­ści 72 000 ta­la­rów ce­sarz Ru­dolf II Hab­sburg w 1605 ro­ku o­fi­cjal­nie po­twier­dził ku­pno Ksią­ża ja­ko wol­nej wła­sno­ści dzie­dzi­cznej ro­du. Z tam­te­go o­kre­su po­cho­dzi pier­wszy do­kła­dny o­pis wa­ro­wni spo­rzą­dzo­ny przez ce­sar­ską ko­mi­sję sza­cun­ko­wą. Do­wia­du­je­my się z nie­go, że za­mek gór­ny skła­dał się z kwa­dra­to­wej wie­ży, nad­bu­do­wa­nej czę­ścią o­śmio­bo­czną z dwo­ma ze­ga­ra­mi, do któ­rej przy­le­gał dwu­skrzy­dło­wy pa­łac z izbą go­ścin­ną i sy­pial­nią. Na oto­czo­nym wa­ła­mi oraz fo­są pod­zam­czu mie­ści­ły się za­bu­do­wa­nia go­spo­dar­cze: staj­nie, bro­war, kuź­nia, dom bed­na­rza i dwie ła­źnie. W czę­ści po­łu­dnio­wej, przy mu­rach, sta­ła o­krą­gła wie­ża, gdzie znaj­do­wa­ło się wię­zie­nie. WIZERUNKI KSIĄŻA SPRZED 1730 ROKU, WIDOK OD STRONY POŁUDNIOWEJ VON HOCHBERG Ród szlachecki przybyły na Śląsk z Miśni u schyłku XIII stu­le­cia, po raz pier­wszy wzmian­ko­wa­ny - je­szcze jako von Ho­berg - w ślą­skich do­ku­men­tach z 1290 ro­ku. W XV wie­ku po­dzie­lił się na li­nie: szla­che­cką z Do­bro­ci­na ko­ło Dzier­żo­nio­wa, ba­ro­no­wską z Bu­czka (wy­ga­słą), hra­bio­wską z Ksią­ża ko­ło Wał­brzy­cha i z Roz­to­ki ko­ło Ja­wo­ra. Z li­nii hra­bio­wskiej za­wią­za­ła się li­nia ksią­żę­ca z Ksią­ża i Pszczy­ny, któ­rej pe­łna na­zwa brzmi Fürst von Pless, Reichs­graf von Hoch­berg, Frei­herr Für­sten­stein. Nie­mal wszy­scy po­tom­ko­wie Hoch­ber­gów no­si­li od XVII wie­ku imio­na Hans Hein­rich, nu­me­ro­wa­no więc ich w ko­lej­no­ści u­ro­dze­nia, a nie pa­no­wa­nia. Za naj­wy­bit­niej­szą po­stać z te­go ro­du u­wa­ża się po­wsze­chnie Han­sa Hein­ri­cha XI (1833-1907), dzia­ła­cza po­li­tycz­ne­go, spo­łe­czni­ka i wiel­kie­go fi­lan­tro­pa. ZAMEK KSIĄŻ - WIDOK OD WSCHODU, WEHRNER SCENOGRAPHIA URBIUM SILESIAE 1738 WIDOK OD POŁUDNIA, WEHRNER TOPOGRAPHIA SEU COMPENDIUM SILESIAE 1744-68 odczas wojny trzydziestoletniej (1618-48) za­mek był wie­lo­kro­tnie zdo­by­wa­ny, plą­dro­wa­ny i de­wa­sto­wa­ny przez woj­ska sas­kie, szwe­dzkie o­raz ce­sar­skie. Przez pe­wien czas peł­nił on fun­kcję kwa­te­ry głó­wnej cze­sko-au­stria­ckie­go ge­ne­ra­ła Al­bre­chta von Wal­len­stei­na (+1634). Po pod­pi­sa­niu tra­kta­tu west­fal­skie­goPokój westfalski – wielostronny układ kończący wojnę trzydziestoletnią (1618–1648), zawarty 24 października 1648 między Świętym Cesarstwem Rzymskim i Francją oraz jej sojusznikami w Münster oraz między Habsburgami a Szwecją w Osnabrücku. Jeden z najbardziej znaczących traktatów międzynarodowych w historii nowożytnej Europy. i po­wro­cie z So­ko­łow­ska Han­sa Hein­ri­cha I (+1671) o­raz je­go żo­ny He­le­ne von Gel­lhorn (+1661) ro­ze­bra­no zruj­no­wa­ne u­mo­cnie­nia, za­kła­da­jąc w ich mie­jscu ta­ra­sy o­gro­do­we w sty­lu fran­cu­skim. Do­ko­na­no ró­wnież na­pra­wy i nie­wiel­kiej prze­bu­do­wy znisz­czo­nych po­mie­szczeń zam­ko­wych i go­spo­dar­czych. Hans Hein­rich I za­pi­sał się zło­ty­mi li­te­ra­mi w hi­sto­rii ro­du von Hoch­berg u­zy­sku­jąc dla nie­go w ro­ku 1650 ty­tuł barona, a w 1666 - hra­bie­go dzie­dzicz­ne­go. W mar­cu 1683 włą­czo­no ro­dzi­nę w po­czet hra­biów Rze­szy Nie­miec­kiej, a pier­wszym wła­ści­cielem Ksią­ża, ja­ki mógł po­chwa­lić się tak wy­so­ką ran­gą spo­łe­czną, był Hans Hein­rich II (+1698). Za je­go cza­sów prze­pro­wa­dzo­no ba­ro­ki­za­cję wnętrz i ele­wa­cji za­mku, któ­rej to­wa­rzy­szy­ło po­łą­cze­nie skrzy­dła po­łu­dnio­we­go z wie­żą i je­go nad­bu­do­wa o jed­ną kon­dy­gna­cję. W ro­ku 1705 re­zy­den­cję w Ksią­żu na wła­sność o­trzy­mał Er­nest Ma­xi­mi­lian (+1742), by w la­tach 1718-34 prze­kształ­cić ją w oka­za­łą a­ry­sto­kra­ty­czną sie­dzi­bę, go­dną ty­tu­łów no­szo­nych przez von Hoch­ber­gów. W tym ce­lu za­tru­dnił zna­ko­mi­te­go świd­nic­kie­go bu­do­wni­cze­go Fe­li­xa An­to­nie­go Ham­mer­schmid­ta, pod kie­run­kiem któ­re­go gru­pa wy­bit­nych ar­ty­stów i rze­mie­ślni­ków z rzeź­bia­rzem Fe­li­xem Schef­fe­rem, ka­mie­nia­rzem Ja­nem Szwib­sem, sztu­ka­to­rem Ra­mel­lim i mar­mo­ry­za­to­rem Igna­cym Pro­vi­so­re wznie­śli, a na­stę­pnie wspa­nia­le u­po­sa­ży­li pię­cio­kon­dy­gna­cy­jny gmach w po­łu­dnio­wej czę­ści za­mku o­raz bu­dy­nek czte­ro­kon­dy­gna­cy­jny w czę­ści wscho­dniej. W ry­za­li­cie na­kry­te­go man­sar­do­wym da­chem skrzy­dła wscho­dnie­go cen­tral­ne mie­jsce za­ję­ła re­pre­zen­ta­cy­jna kom­na­ta zwa­na Sa­lą Ma­ksy­mi­lia­na, na­kry­ta lus­trza­nym skle­pie­niem, wy­po­sa­żo­na w zło­co­ne zdo­bie­nia i wy­kwin­tne mar­mu­ro­we ko­min­ki. Oprócz tej naj­wię­kszej, naj­bar­dziej eks­po­no­wa­nej sa­li Książ o­trzy­mał w tym cza­sie rów­nież in­ne pię­knie de­ko­ro­wa­ne po­mie­szcze­nia: Sa­lę Kon­ra­da, Sa­lon Bia­ły, Zie­lo­ny, Chiń­ski, Ba­ro­ko­wy, wy­twor­ny Salon Gier i re­pre­zen­ta­cy­jny hall z mar­mu­ro­wy­mi scho­da­mi. Pier­wszej wiel­kiej prze­bu­do­wie za­mku to­wa­rzy­szy­ło wy­ty­cze­nie Dzie­dziń­ca Ho­no­ro­we­go i osi wja­zdo­wej z bu­dyn­kiem bra­mnym, cią­giem o­fi­cyn o­raz mo­stem flan­ko­wa­nym rzeź­ba­mi lwów trzy­ma­ją­cych kar­tu­sze her­bo­we, a tak­że u­sta­wio­ny­mi wzdłuż o­ta­cza­ją­cych dzie­dzi­niec ba­lu­strad ka­mien­nymi la­tar­nia­mi i fi­gu­ra­mi sty­li­zo­wa­ny­mi na po­sta­cie a­le­go­ry­czne. Na To­po­lo­wym wzgó­rzu zbu­do­wa­no pa­wi­lon le­tni, któ­ry w XIX wie­ku prze­kształ­co­no w mau­zo­le­um ro­do­we. WIDOK NA ZAMEK KSIĄŻ, AKWAFORTA BERGERA Z 1796 ROKU KSIĄŻ OD STRONY PÓŁNOCNEJ NA LITOGRAFII ENDLERA Z 1808 ROKU o śmierci Ernesta Maximiliana posiadłości ksią­skie prze­szły na wła­sność je­go bra­tan­ka Han­sa Hein­ri­cha IV (+1758), a na­stę­pnie je­go sy­na Han­sa Hein­ri­cha V (+1782), któ­ry na mo­cy a­ktu kró­lew­skie­go z 1772 ro­ku u­zy­skał dla Ksią­ża sta­tus ma­jo­ra­tu wpro­wa­dza­ją­cy za­kaz po­dzia­łu li­czą­ce­go 4 mia­sta i 34 wsie ma­ją­tku, a ta­kże przy­wi­lej dzie­dzi­cze­nia go za­wsze przez naj­star­sze­go mę­skie­go spad­ko­bier­cę. Je­go na­stę­pca, Hans Hein­rich VI (+1833) kon­ty­nu­ował roz­po­czę­te przez po­prze­dni­ków zmia­ny, ja­kie zgo­dnie z pa­nu­ją­cą wów­czas w Eu­ro­pie mo­dą przy­bra­ły te­raz cha­rak­ter ro­man­ty­czny. Na po­ło­żo­nym po dru­giej stro­nie Peł­czy­cy wzgó­rzu wy­bu­do­wał sztu­czne ru­iny go­tyc­kie­go za­mku, gdzie u­rzą­dzo­no go­spo­dę wraz z ga­le­rią eks­po­nu­ją­cą pa­mią­tki ro­dzin­ne, a w wy­bra­ne dni, naj­czę­ściej to­wa­rzy­szą­ce wi­zy­tom naj­waż­niej­szych go­ści, or­ga­ni­zo­wa­ne by­ły tur­nie­je ry­cer­skie. Pier­wsza ta­ka im­pre­za mia­ła mie­jsce w 1800 ro­ku z oka­zji wi­zy­ty kró­la Fry­de­ry­ka Wil­hel­ma III i je­go mał­żon­ki Lu­izy Pru­skiej. Dzię­ki mał­żeń­stwu Hen­ry­ka VI z An­ną Emi­lie von An­halt Ko­then-Pless (+1830) ma­ją­tek Hoch­ber­gów po­wię­kszył się o księ­stwo pszczyń­skie, a oni sa­mi wkró­tce za­czę­li pi­sać się ksią­żę­ta­mi Hoch­berg von Pless. Pod­czas gdy syn Hein­ri­cha VI i An­ny, Hans Hein­rich X (+1855) do­pro­wa­dził do prze­kształ­ce­nia w 1840 ro­ku ma­jo­ra­tu ksią­skie­go do ran­gi fre­ie Stan­de­sher­rsachaft Fur­sten­stein – wol­ne­go pań­stwa sta­no­we­go, a ta­kże brał czyn­ny u­dział w ży­ciu po­li­tycz­nym peł­niąc fun­kcję pre­zy­den­ta prus­kiej Iz­by Pa­nów i mar­szał­ka Sej­mu Ślą­skie­go, je­go mał­żon­ka Ida von Ste­chow-Kot­zen (+1843) za­pa­mię­ta­na zo­sta­ła prze­de wszy­stkim z pro­wa­dzo­nych na sze­ro­ką ska­lę akcji cha­ry­ta­tyw­nych dla po­le­psze­nia wa­run­ków ży­cia lud­no­ści za­mie­szku­ją­cej w na­le­żą­cych do nich do­brach. Na jej cześć w la­tach 50. XIX wie­ku u­two­rzo­no fun­da­cję Ida-Sti­fung, któ­rej ce­lem by­ła dzia­łal­ność do­bro­czyn­na. KSIĄŻ I STARY KSIĄŻ NA LITOGRAFII KNIPPELA Z OKOŁO 1850 ROKU ZAMEK OD STRONY TARASÓW, LITOGRAFIA MATTISA Z POŁOWY XIX STULECIA o śmierci Heinricha X no­wym or­dy­na­tem na Ksią­żu zo­stał Hans Hein­rich XI (+1907), prze­wo­dni­czą­cy Iz­by Pa­nów, ge­ne­rał ka­wa­le­rii a la su­ite i wiel­ki łow­czy Ce­sar­stwa, uzna­wa­ny za naj­wy­bit­niej­szą pos­tać w dzie­jach ro­dzi­ny von Hoch­berg. Dwu­kro­tnie żo­na­ty, naj­pierw z Ma­rie von Kleist (1883), póź­niej z Ma­thil­de Ur­su­lą zu Do­hna-Schlo­bit­ten auf Kan­then (+1943), wię­kszość swo­je­go ży­cia spę­dził re­ali­zu­jąc trzy wiel­kie pa­sje: po­li­ty­kę, ło­wiec­two i dzia­łal­ność cha­ry­ta­tyw­ną. Ja­ko wiel­ki łow­czy o­de­grał istot­ną ro­lę w roz­wo­ju sy­gna­li­sty­ki my­śliw­skiej, spo­pu­la­ry­zo­wał u­ży­wa­nie ro­gu my­śliw­skie­go zwa­ne­go od­tąd ples­sów­ką, do­pro­wa­dził rów­nież do ze­bra­nia w ca­łość i opu­bli­ko­wa­nia zbio­ru wszy­stkich zna­nych sy­gna­łów ło­wiec­kich. Znacz­nie bar­dziej po­ży­te­czna od próż­nych i okrut­nych po­lo­wań by­ła do­bro­czyn­na a­kty­wność księ­cia, z ini­cja­ty­wy któ­re­go dla pra­cow­ni­ków ksią­żę­cych ko­pal­ni o­raz ich dzie­ci o­twie­ra­no szko­ły i or­ga­ni­zo­wa­no kur­sy wie­czo­ro­we, za­kła­da­no przed­szko­la, wspie­ra­no ka­sy po­grze­bo­we, szpi­tal­ne, eme­ry­tal­ne i ren­to­we, fun­do­wa­no bi­blio­te­ki. Po­nad­to kosz­tem 300 ty­się­cy ma­rek prze­kry­to i ska­na­li­zo­wa­no kil­ka nie­wiel­kich rzek pły­ną­cych w oko­li­cach Wał­brzy­cha, co w zna­cznym sto­pniu przy­czy­ni­ło się do po­pra­wy wa­run­ków sa­ni­tar­nych w re­gio­nie. War­to rów­nież od­no­to­wać, że po­czą­wszy od 1900 ro­ku ka­żdy pra­cow­nik po­zo­sta­ją­cy w ksią­żę­cej służ­bie od co naj­mniej 25 lat o­trzy­my­wał na spe­cjal­nej u­ro­czy­sto­ści sre­brny ze­ga­rek z de­dy­ka­cją (tłum.) Za 25-let­nią wier­ną słu­żbę, ksią­żę von Pless, przy czym mógł on zde­cy­do­wać, czy chce o­de­brać pre­zent, czy je­go ró­wno­war­tość w go­tów­ce. Dzię­ki ro­dzin­no-mał­żeń­skim ko­li­ga­cjom i ko­rzy­stnej ko­niun­ktu­rze go­spo­dar­czej w dru­giej po­ło­wie XIX wie­ku von Hoch­ber­go­wie o­sią­gnę­li sta­tus gi­gan­tów fi­nan­sje­ry nie­mie­ckiej, pod wzglę­dem bo­ga­ctwa zaj­mu­jąc trze­cie mie­jsce w Niem­czech, a sió­dme w Eu­ro­pie. Na ich po­trze­by i utrzy­ma­nie ty­lko w sa­mym Wał­brzy­chu pra­co­wa­ło po­nad 9 ty­się­cy lu­dzi! Bar­dzo wy­so­ka po­zy­cja spo­łe­czna wła­ści­cie­li i ich oso­bi­ste zwią­zki z naj­bar­dziej wpły­wo­wy­mi o­so­ba­mi na kon­ty­nen­cie eu­ro­pej­skim spra­wi­ły, że w Ksią­żu czę­sto goś­ci­ła e­li­ta a­ry­sto­kra­cji, ko­ro­no­wa­ne gło­wy i wie­lcy po­li­ty­cy. By­li wśród nich mię­dzy in­ny­mi ce­sa­rze nie­miec­cy Wil­helm I i Wil­helm II, car Mi­ko­łaj I z żo­ną Ale­ksan­drą Fio­do­ro­wną, ce­sarz Fran­ci­szek Jó­zef, na­stę­pca tro­nu Austrii Ka­rol I Hab­sburg, przy­szły pre­zy­dent Sta­nów Zje­dno­czo­nych Ame­ry­ki John Quin­cy A­dams, Win­ston Chur­chill, wie­lcy ksią­żę­ta ro­syj­scy Bo­rys Wła­dy­mi­ro­wicz Ro­ma­now i Mi­chał Ro­ma­now, egzo­ty­czny Ma­ha­ra­dża Cooh-Be­har sir Nri­pen­dra Na­ra­yan Bhup z sy­nem i ca­ły sze­reg mniej zna­czą­cych kró­lów oraz ksią­żąt z ca­łej Eu­ro­py. RUINY STAREGO KSIĄŻA I ZAMEK KSIĄŻ NA LITOGRAFII Z POŁOWY XIX WIEKU ZAMEK WIDZIANY Z FERDINANDEN PLATZ, LITOGRAFIA E. LUTKE Z OKOŁO 1850 ROKU Wspaniałą architekturą i malowniczym położeniem ksiąskiej re­zy­den­cji za­chwy­ca­li się nie tyl­ko go­ście von Hoch­ber­gów, ale i od­wie­dza­ją­cy po­bli­skie u­zdro­wi­ska ku­ra­cju­sze z ca­łej Eu­ro­py. Wśród po­dzi­wia­ją­cych u­ro­ki zam­ko­we­go o­gro­du był fran­cu­ski dzien­ni­karz Emi­le Char­bois, któ­ry na ła­mach ma­ga­zy­nu Fi­ga­ro na­zwał Książ dol­no­ślą­skim Wer­sa­lem. W po­do­bnym to­nie wy­po­wia­da­ła się od­by­wa­ją­ca la­tem 1816 ro­ku po­dróż po Ślą­sku księ­żna Iza­be­la Czar­to­ry­ska. We­dług jej o­pi­nii Książ przed­sta­wia je­den z naj­pię­kniej­szych wi­do­ków. Za­mek, choć bar­dzo sta­ry, jest za­mie­szka­ny przez właś­ci­cie­la; do za­in­te­re­so­wa­nia więc, ja­kie wzbu­dza je­go sta­ro­ży­tność, do­łą­cza się przy­je­mność o­glą­da­nia wnę­trza zaj­mo­wa­ne­go przez nad­zwy­czaj go­ścin­ną ro­dzi­nę. Nie wszy­scy jed­nak po­dzie­la­li po­wyż­sze za­chwy­ty. Z re­zer­wą o Ksią­żu pi­sał bra­ta­nek pol­skie­go kró­la Sta­ni­sław Po­nia­tow­ski, we­dług któ­re­go za­mek grafa von Hoch­ber­ga nie ma w so­bie nic war­te­go wi­dze­nia; jest ze dwóch stron o­to­czo­ny głę­bo­kim ska­li­stym i dzi­kim ja­rem, któ­re­go brze­gi o­kry­te są drze­wa­mi, ale nie­pię­kny­mi, do­łem to­czy się ma­ły stru­my­czek, bli­żej pa­ła­cu kil­ka ma­łych o­gród­ków, ale te po­ło­że­nie nie jest naj­pię­kniej­sze. ZAMEK WIDZIANY Z DOLINY PEŁCZNICY NA PIĘKNEJ LITOGRAFII H. SCHMIDTA Z 2. POŁOWY XIX WIEKU ok 1891 przyniósł najgłośniejsze bez wąt­pie­nia mał­żeń­stwo w dzie­jach za­mku. Spad­ko­bier­ca dóbr – 30-let­ni Hans Hein­rich XV Graf von Hoch­berg (+1938) oże­nił się z 18-let­nią Ma­ry The­re­se Oli­vią Corn­wal­lis West z ro­du De­la­warr, zwa­ną pie­szczo­tli­wie Dai­sy (Sto­kro­tka). Ich ślub, zor­ga­ni­zo­wa­ny w dniu 8 gru­dnia w ko­ście­le pw. św. Mał­go­rza­ty w West­min­ste­rze, stał się głó­wnym wy­da­rze­niem to­wa­rzy­skim Lon­dy­nu, a bło­go­sła­wień­stwa mło­dej pa­rze u­dzie­li­ła sa­ma kró­lo­wa Wi­kto­ria. Wkró­tce po po­wro­cie z pa­rys­kiej po­dró­ży po­ślu­bnej Hen­ryk wraz z Dai­sy u­da­li się do Pszyczy­ny, któ­ra jed­nak nie przy­pa­dła do gu­stu mło­dej księ­żnej, a stąd do­pie­ro w li­pcu ro­ku na­stę­pne­go przy­je­cha­li do Ksią­ża. W prze­ci­wień­stwie do ba­ro­ko­wej re­zy­den­cji w Pszczy­nie, ro­dowa sie­dzi­ba Hoch­ber­gów i jej oto­cze­nie za­chwy­ci­ły Dai­sy, cze­mu ta da­ła wy­raz w pro­wa­dzo­nych przez sie­bie pa­mięt­ni­kach: Za­mek Książ jest pię­knie po­ło­żo­ny: wień­czy o­kry­tą sos­ną ska­łę na wy­so­ko­ści po­wy­żej 200 stóp na po­łu­dnio­wy za­chód i pół­noc i do­mi­nu­je nad o­gro­mnym ob­sza­rem wiej­skim z la­sa­mi, je­zio­ra­mi i sze­ro­ki­mi po­ła­cia­mi rów­nin, któ­re ble­dną w po­rów­na­niu z od­le­gły­mi ślą­ski­mi gó­ra­mi. Wie­le z po­koi, w jed­nej czę­ści do­mu, znaj­du­je się fa­kty­cznie w ska­le i aby dojść do tej czę­ści za­mku, na­le­ży przejść przez ka­mien­ny most, któ­ry łą­czy rze­kę pły­ną­cą da­le­ko w dół po­ni­żej dna głę­bo­kie­go wą­wo­zu. Wszy­stkie dro­gi do za­mku sto­pnio­wo wzno­szą­ce i zbli­ża­ją­ce z ka­żde­go kie­run­ku, to sta­le zwie­ra­ją­ca się per­spe­kty­wa za­chwy­ca­ją­cej cu­do­wno­ści. Za­mek jest u­sy­tu­owa­ny w po­bli­żu za­cho­dniej gra­ni­cy Ślą­ska, gdzie sty­ka się z tym, co by­ło sta­rą cze­ską gra­ni­cą w ma­lo­wni­czej gór­skiej kra­inie zwa­nej w Niem­czech ja­ko Su­de­ten­ge­bir­ge […]. WIDOK ZAMKU OD POŁUDNIA I POŁUDNIOWEGO WSCHODU NA POCZTÓWKACH Z PRZEŁOMU XIX I XX WIEKU DAISY Maria Theresa Olivia Cornwallis-West, zwana przez naj­bliż­szych Dai­sy, uro­dzi­ła się w 1873 roku w zam­ku Rut­hin w Wa­lii, w sto­sun­ko­wo nie­za­mo­żnej ro­dzi­nie szczy­cą­cej się jed­nak zna­ko­mi­tym po­cho­dze­niem. Z jej przo­dków wy­wo­dzi­ły się kró­lo­we an­giel­skie, a jej brat był oj­czy­mem Win­sto­na Chur­chil­la. Po sły­ną­cej z uro­dy mat­ce Ma­ry Ade­la­ide Fitz­pat­rick, zwa­nej Pat­sy, odzie­dzi­czy­ła Ma­ria The­re­sa wdzięk, któ­ry spra­wił, że o jej wzglę­dy za­bie­ga­ło wie­lu bo­ga­tych męż­czyzn z ca­łej Eu­ro­py. Nic dziw­ne­go – u pro­gu peł­no­let­no­ści w ta­lii mie­rzy­ła za­led­wie 50 cen­ty­me­trów, co przy ów­czes­nych stan­dar­dach mu­sia­ło ro­bić wra­że­nie. Star­sze­go o je­de­na­ście lat Han­sa Hein­ri­cha XV Dai­sy po­zna­ła na jed­nym z ba­lów w Lon­dy­nie i choć po­cząt­ko­wo nie u­czy­nił na niej wiel­kie­go wra­że­nia, to w wy­ni­ku u­sil­nych sta­rań naj­bliż­szej ro­dzi­ny o­sta­te­cznie przy­ję­ła je­go o­świad­czy­ny, na co nie­wąt­pli­wie wpływ mia­ły o­bie­tni­ce ba­je­czne­go ży­cia, ja­kie mia­ło cze­kać na nią po ślu­bie. W początkowym okresie małżeństwa po­ży­cie u­kła­da­ło się bez za­rzu­tu - za­do­wo­lo­ny Hein­rich speł­niał wszy­stkie za­chcian­ki żo­ny po­zwa­la­jąc wy­da­wać pie­nią­dze na ro­zry­wko­we po­dró­że, eks­klu­zy­wne stro­je i zby­tko­we klej­no­ty. Sie­lan­ka nie trwa­ła jed­nak dłu­go i w mia­rę jak do­ra­sta­li trzej sy­no­wie, ro­ła wza­je­mna o­bo­jęt­ność ksią­żę­cej pa­ry. Dai­sy nie po­tra­fi­ła przy­zwy­cza­ić się do su­ro­wej e­ty­kie­ty prus­kie­go dwo­ru. Twier­dzi­ła z go­ry­czą, że w Niem­czech na­wet kwia­ty mu­szą ros­nąć i kwit­nąć we­dług u­sta­lo­ne­go klu­cza. Nie zno­si­ła służ­by w sty­lo­wych wy­szy­wa­nych li­ber­iach, urzęd­ni­ków dwor­skich w słu­żal­czych po­zach, kil­ku­dzie­się­cio­oso­bo­wej ob­słu­gi przy sto­le i wiecz­nej o­bec­no­ści lo­kai peł­nią­cych służ­bę dniem i no­cą, sto­ją­cych pod drzwia­mi jej sy­pial­ni, go­to­wych na ka­żde ski­nie­nie: Nie­mo­żli­we jest na­wet cho­dze­nie po tra­wie, by nie być w za­się­gu o­czu słu­żą­cych. Idąc na spa­cer trze­ba za­wsze przejść o­bok mu­szkie­te­ra, a ta­ra­sy są twar­de i zim­ne, a po­za tym wi­dać na nich sta­le sta­rych męż­czyzn i ko­bie­ty, któ­rzy cią­gle coś ro­bią. Po­za la­sa­mi, w Niem­czech ka­żde drze­wo ro­śnie we­dług ja­kie­goś stan­dar­du – klo­ny, bez, ru­mia­nek, wszy­stko. Do­kła­dnie pod ko­niec zi­my, gdy te ma­łe bie­dne roś­lin­ki my­ślą, że nikt się o nie trosz­czy, za­czy­na­ją się roz­sa­dy. Wszy­stkie mło­de pę­dy, mło­de ga­łą­ze­czki są pod­ci­na­ne. Mu­szą bo­wiem ro­snąć, żyć i kwi­tnąć we­dług pew­nej re­gu­ły. Daisy nie mogła zadawać się z osobami po­zy­cjo­no­wa­ny­mi znacz­nie ni­żej w hie­rar­chii spo­łe­cznej, po­nie­waż by­ło to a­bso­lu­tnie nicht für­stlich, a jej wy­jaz­dy z Ksią­ża od­by­wa­ły się naj­czę­ściej w to­wa­rzy­stwie świ­ty skła­da­ją­cej się z da­my dwo­ru, se­kre­ta­rza, ku­rie­ra o­raz kil­ku słu­żą­cych. Po­mi­mo za­ka­zów i ogra­ni­czeń de­ter­mi­no­wa­nych wy­so­ką po­zy­cją spo­łe­czną Ma­ria The­re­sa u­trzy­my­wa­ła kon­ta­kty z od­le­głym od ary­sto­kra­ty­cznych sa­lo­nów świa­tem ar­ty­sty­cznym ko­re­spon­du­jąc z wy­śmie­wa­ją­cym wszel­kie na­cjo­na­li­zmy pi­sa­rzem Ber­nar­dem Shaw i kon­tro­wer­syj­nym, bi­se­ksu­al­nym Os­ca­rem Wil­de. Pe­łen em­pa­tii cha­ra­kter księ­żnej za­owo­co­wał jej a­kty­wno­ścią do­bro­czyn­ną, ja­kiej be­ne­fi­cjen­ta­mi by­li nie tyl­ko pra­co­wni­cy ksią­żę­cych za­kła­dów i miesz­kań­cy Wał­brzy­cha, ale rów­nież żoł­nie­rze nie­miec­cy, któ­ry­mi o­pie­ko­wa­ła się ja­ko wo­lon­ta­riusz­ka pod­czas I woj­ny świa­to­wej. Złe czasy dla Daisy, jej sy­tu­acji ro­dzin­nej i fi­nan­so­wej na­sta­ły wraz z wy­bu­chem I woj­ny świa­to­wej. Po­są­dza­na o szpie­go­stwo na rzecz An­glii, in­ty­mne sto­sun­ki z ce­sa­rzem Wil­hel­­mem II i do­pro­wa­dze­nie do sa­mo­bój­czej śmie­rci księ­cia Adol­fa von Mec­klen­burg-Stren­litz mu­sia­ła się mie­rzyć rów­nież z roz­pa­dem wła­sne­go mał­żeń­stwa o­raz przed­wcze­sną śmier­cią jed­ne­go z sy­nów. Po roz­wo­dzie z Han­sem Hein­ri­chem XV o­sia­dła na Ksią­żu, a po za­ję­ciu za­mku przez hi­tle­row­ców w 1940 ro­ku prze­pro­wa­dzi­ła się do wil­li par­ko­wej w Wał­brzy­chu, gdzie przy­ku­ta do wóz­ka spę­dzi­ła o­sta­tnie la­ta swe­go ży­cia zma­ga­jąc się z sa­mo­tno­ścią i cięż­ką cho­ro­bą. Zma­rła na u­dar ser­ca 29 czer­wca 1943 ro­ku, dzień po swo­ich 70-ych u­ro­dzi­nach. Zo­sta­ła po­cho­wa­na w ro­dzin­nym gro­bo­wcu na te­re­nie Ksią­ża, lecz tuż przed za­koń­cze­niem woj­ny, z oba­wy przed pro­fa­na­cją jej gro­bu przez żoł­nie­rzy so­wiec­kich i sza­bro­wni­ków tru­mnę za­ko­pa­no w nie­zi­den­ty­fi­ko­wa­nym miej­scu gdzieś na te­re­nie przy­zam­ko­we­go par­ku. O lo­sach księ­żnej i jej sy­nów o­po­wia­da film Mag­nat z Ja­nem No­wic­kim w ro­li Han­sa Hein­ri­cha XV i Bo­gu­sła­wem Lin­dą wcie­la­ją­cym się w pos­tać Bol­ka, osta­tnie­go mę­skie­go przed­sta­wi­cie­la ro­du. FRONTOWA CZĘŚĆ ZAMKU SPRZED DRUGIEJ WIELKIEJ PRZEBUDOWY, PIERWSZA DEKADA XX WIEKU e wrześniu 1906 roku odbyły się na Ślą­sku wiel­kie ma­ne­wry ar­mii nie­mie­ckiej, w któ­rych o­prócz na­czel­nych władz woj­sko­wych brał u­dział rów­nież Wil­helm II o­raz za­pro­sze­ni go­ście. Ce­sarz wi­zy­to­wał wów­czas kil­ka ma­ją­tków ziem­skich, wśród nich Książ, gdzie to­wa­rzy­szy­li mu sio­stra Zo­fia von Ho­hen­zol­lern – przy­szła kró­lo­wa Gre­cji, na­stę­pczy­ni tro­nu Ru­mu­nii Ma­rie Ale­xan­dra Vi­cto­ria von Sa­chsen-Co­burg, nad­pre­zy­dent Ślą­ska Ro­bert von Zed­litz-Tru­tzschler i wie­lu wy­so­kich ran­gą do­wód­ców woj­sko­wych z An­glii o­raz Nie­miec. Bę­dą­cy w blis­kich re­la­cjach z von Hoch­ber­ga­mi Wil­helm wie­lo­kro­tnie od­wie­dzał ich wał­brzy­ską sie­dzi­bę, do­kąd za­wsze przy­wo­ził ze so­bą du­żą świ­tę, co nie mia­ło zna­cze­nia, bo Książ miał wiel­kość mias­ta. W rze­czy­wi­sto­ści miał wła­sny sąd, wię­zie­nie woj­sko­we i cy­wil­ną a­dmi­ni­stra­cję. Ce­sarz i je­go świ­ta za­wsze do­sta­wa­li ca­łe skrzy­dło dla sie­bie. W or­sza­ku był tak­że mi­ni­ster al­bo ktoś in­ny, kto mógł­by czę­sto skła­dać wi­zy­ty. Ja oczy­wi­ście wi­ta­łam ce­sa­rza w drzwiach, za­pro­szo­ne to­wa­rzy­stwo gro­ma­dzi­ło się w ho­lu w dwóch rzę­dach: ko­bie­ty po jed­nej stro­nie, a męż­czy­źni po dru­giej, jak w Bi­blii – ow­ce i ko­zły. Ce­sarz wi­tał się z każ­dym wdzię­cznie lub szor­stko, w za­le­żno­ści od te­go, kto to był, i szedł pro­sto do swo­ich po­koi. Śnia­da­nie jadł w swo­im po­ko­ju i scho­dził na dół do­pie­ro na lunch i obiad. […] Nie cier­pia­łam tych po­sił­ków. Ety­kie­ta w cza­sie wi­zy­ty ce­sa­rza by­ła wy­jąt­ko­wo u­ciąż­li­wa. Po śmie­rci se­nio­ra ro­du Han­sa Hein­ri­cha XI w sier­pniu 1907 ro­ku od­by­ły się w Ksią­żu pe­łne wznio­sło­ści, pa­rad­ne u­ro­czy­sto­ści po­grze­bo­we, któ­rych prze­bieg i cha­ra­kter Dai­sy rów­nież o­pi­sa­ła w swo­ich pa­mięt­ni­kach: Za tru­mną szli­śmy u­po­rząd­ko­wa­nym szy­kiem po czwo­ro w sze­re­gu. To by­ło pię­knie zor­ga­ni­zo­wa­ne, wzdłuż ca­łej alei stał szpa­ler gór­ni­ków w mun­du­rach ga­lo­wych, a za tru­mną szli le­śni­cy. Oni tak­że pod­nie­śli ją na ka­ra­wan i wnie­śli do kry­pty, a my szli­śmy za ni­mi: Ma­thil­de z Han­sem, na­stę­pcą tro­nu i ciot­ką An­ną Reuss. Na­stę­pnie Lu­lu z wuj­kiem Bol­kiem i ja z księ­ciem Schle­swig-Hol­stein. Pod ko­niec ce­re­mo­nii za­brzmiał no­stal­gi­czny syg­nał my­śliw­ski 'Po­lo­wa­nie skoń­czo­ne' z ur­wa­ną pod ko­niec me­lo­dią i był to naj­bar­dziej wzru­sza­ją­cy mo­ment. Va­ter tak bar­dzo lu­bił po­lo­wa­nia. W KUCHNI ZAMKOWEJ, LATA 20. XX WIEKU STANGRET HOCHBERGÓW NA DRODZE Z ZAMKOWEJ STADNINY OGIERÓW, LATA 20. XX WIEKU Na początku XX wieku ksią­żę­cy ród Hoch­berg von Pless u­rósł do ran­gi jed­ne­go z naj­bo­ga­tszych w Eu­ro­pie, w Niem­czech u­stę­pu­jąc pod tym wzglę­dem tyl­ko ce­sar­skiej ro­dzi­nie von Ho­hen­zol­lern i ksią­żę­cej von Ho­hen­lo­he. Wy­ce­nia­ne na 64 mi­lio­ny ów­cze­snych ma­rek do­bra Han­sa Hen­ry­ka XV na Dol­nym Ślą­sku o­bej­mo­wa­ły ma­jo­rat 16 ma­jąt­ków ziem­skich o łącz­nej po­wierz­chni 13 000 he­kta­rów, trzy ko­pal­nie wę­gla ka­mien­ne­go, a tak­że dwa za­kła­dy pro­du­ku­ją­ce ben­zol i amo­niak, kok­so­wnię o­raz du­żą fir­mę bu­do­wla­ną. Je­szcze wię­kszy ma­ją­tek, bo sza­co­wa­ny na 95 mi­lio­nów ma­rek, znaj­do­wał się na Gór­nym Ślą­sku, czę­ścio­wo w gra­ni­cach pań­stwa pol­skie­go. W je­go skład wcho­dzi­ły fol­war­ki i nad­le­śnic­twa o po­wierz­chni 42 000 he­kta­rów, dzie­więć ko­pal­ni wę­gla ka­mien­ne­go, dwie ele­ktro­wnie, ce­men­to­wnia, czte­ry ce­giel­nie, dwa tar­ta­ki, trzy go­rzel­nie, dwa ka­mie­nio­ło­my, gar­bar­nia or­az dwa bro­wa­ry: Mie­szczań­ski i Ksią­żę­cy. Von Hoch­ber­go­wie po­sia­da­li dwa wiel­kie pa­ła­ce w Ksią­żu i Pszczy­nie, ku­rort Szcza­wno-Zdrój, wiel­ko­pań­skie re­zy­den­cje w Ber­li­nie, Wro­cła­wiu, Mo­na­chium o­raz w Lon­dy­nie, gdzie pod­czas spra­wo­wa­nia mi­sji dy­plo­ma­tycz­nej re­zy­do­wał mło­dy Hans Hein­rich XV. SALA MAKSYMILIANA I SALA KRZYWA NA ZAMKU KSIĄŻ, FOTOGRAFIE Z POCZĄTKU XX WIEKU KAMERDYNERZY ZAMKOWI W SALI MAKSYMILIANA, W ŚRODKU OSOBISTA SŁUŻBA HANSA HEINRICHA XV okazji 400-lecia posiadania zamku przez ród von Hoch­berg, w dniu 11 czer­wca 1909 od­by­ła się w Ksią­żu głó­wna u­ro­czy­stość, w któ­rej prócz człon­ków ro­dzi­ny u­dział wzię­li sta­ro­sto­wie o­raz przed­sta­wi­cie­le władz pro­win­cji ślą­skiej. Świę­to­wa­li rów­nież pra­cow­ni­cy z przed­się­biorstw na­le­żą­cych do ksią­żąt von Pless i urzę­dni­cy dóbr ksią­skich, jed­nak nie za­pro­szo­no ich na sa­lo­ny, lecz do przy­go­to­wa­nej spe­cjal­nie na ten cel go­spo­dy i do­mu strze­le­ckie­go. W dniu po­prze­dza­ją­cym kul­mi­na­cyj­ny dzień ob­cho­dów od­był się u­ro­czy­sty kon­cert, a wie­czo­rem za­mek za­la­ły blas­kiem ty­sią­ce sztucz­nych o­gni: Po póź­nym o­bie­dzie wpół do dzie­wią­tej ca­łe miej­sce zo­sta­ło roz­świe­tlo­ne, a og­nie ben­gal­skie pa­li­ły się na Al­te Bur­gu i na Rie­sen­grab. Na­stę­pnie 800 gór­ni­ków szło, nio­sąc po­chod­nie, a po­nie­waż ma­sze­ro­wa­li jak żoł­nie­rze, był to pię­kny wi­dok. W tym cza­sie pro­wa­dzo­ne już by­ły na za­mku pra­ce bu­do­wla­ne, roz­po­czę­te w ro­ku po­prze­dnim z ini­cja­ty­wy Han­sa Hein­ri­cha XV w ra­mach tak zwa­nej dru­giej wiel­kiej prze­bu­do­wy. W jej wy­ni­ku syl­we­ta wa­ro­wni przy­ro­sła o skrzy­dło pół­noc­ne o­raz mo­nu­men­tal­ne skrzy­dło za­chod­nie, utrzy­ma­ne w sty­lu re­ne­san­so­wym i flan­ko­wa­ne dwie­ma cy­lin­dry­czny­mi wie­ża­mi: po­łu­dnio­wą zwa­ną wie­żą Je­rze­go i pół­noc­ną wie­żą Bia­łą. Wie­żę go­ty­cką zwień­czo­no ku­li­stym heł­mem z la­tar­nią, dzię­ki cze­mu jej wy­so­ość o­sią­gnę­ła 47 met­rów. Zre­kon­stru­owa­no sta­re zam­ko­we ta­ra­sy i za­ło­żo­no no­we u­ro­zma­ica­jąc je ma­łą ar­chi­te­ktu­rą w for­mie pię­knych za­byt­ko­wych fon­tann, ażu­ro­wych al­tan i rzeź­bio­nych ba­lu­strad. Prze­pro­je­kto­wa­no rów­nież a­par­ta­men­ty miesz­kal­ne wła­ści­cie­li o­raz naj­bliż­sze o­to­cze­nie re­zy­den­cji, gdzie zbu­do­wa­no no­we ga­ra­że i do­my z mie­szka­nia­mi dla słu­żby. W czę­ści pół­noc­nej za­mku zna­la­zła się o­grom­na kom­na­ta o po­wie­­rzchni 300 me­trów kwa­dra­to­wych; po­ja­wi­ła się też sa­la ki­no­wa i sce­na te­atral­na, po­wsta­łe w efe­kcie prze­kształ­ce­nia daw­nej ka­pli­cy zam­ko­wej. Za­kro­jo­ne na wiel­ką ska­lę pra­ce bu­do­wla­ne wy­ma­ga­ły wy­ty­cze­nia no­wych dróg i bu­do­wę ko­lej­ki li­no­wej nie­zbę­dnych dla tran­spor­tu cięż­kich ma­te­ria­łów bu­do­wla­nych, a ich łą­czny koszt po­chło­nął ol­brzy­mią kwo­tę 8 mi­lio­nów ma­rek, prze­kra­cza­ją­cą aż 10-kro­tnie pla­no­wa­ny ko­szto­rys. De­cy­zja Han­sa Hein­ri­cha XV o roz­bu­do­wie za­mku spo­tka­ła się z kry­ty­ką je­go żo­ny, w opi­nii któ­rej by­ła to zbę­dna i zbyt dro­ga in­we­sty­cja: Mój mąż wpadł na sza­lo­ny po­mysł po­wię­ksze­nia i czę­ścio­wej prze­bu­do­wy Ksią­ża. […] Kie­dy roz­po­czę­to pra­ce, po­wie­dzia­no Han­so­wi, że na­wet kie­dy pra­co­wać bę­dzie przez ca­ły czas stu lu­dzi, to nie zo­sta­ną one za­koń­czo­ne prę­dzej, jak za 6-7 lat. W sier­pniu 1914 ro­ku prze­bu­do­wę pra­wie za­koń­czo­no. Był to ka­mień mły­ński u szyi mę­ża, od kie­dy to się roz­po­czę­ło. Ni­gdy nie lu­bi­łam te­go po­my­słu i mia­łam złe prze­czu­cia. ZAMEK KSIĄŻ PODCZAS DRUGIEJ WIELKIEJ PRZEBUDOWY, FOTOGRAFIE Z LAT 1913-16 SYNOWIE HANSA HEINRICHA XV I DAISY Hans Heinrich XVII, zwany przez naj­bliż­szych Han­se­lem, był naj­star­szym sy­nem Dai­sy i Han­sa Hein­ri­cha XV. Uro­dził się w 1900 ro­ku w Ber­li­nie po wie­lu la­tach sta­rań mał­żeń­stwa o dziec­ko, gdy księ­żna li­czy­ła już 27 lat. Szy­ko­wa­ny był na na­stę­pcę oj­ca, gło­wę ro­du, stąd po­ło­żo­no o­grom­ny na­cisk na je­go sta­ran­ne wy­cho­wa­nie i naj­le­pszą e­du­ka­cję. Hans znał kil­ka ję­zy­ków; z mat­ką ko­mu­ni­ko­wał się w ję­zy­ku an­giel­skim, z oj­cem roz­ma­wiał po nie­mie­cku i pol­sku, a ze swo­im na­uczy­cie­lem czę­sto po­ro­zu­mie­wał się po fran­cu­sku. W wie­ku 16 lat wstą­pił do re­gi­men­tu oj­ca, by w nie­mie­ckim mun­du­rze u­czest­ni­czyć w wal­kach na fron­tach I woj­ny świa­to­wej, pod­czas któ­rych o­trzy­mał Krzyż Że­laz­ny I Kla­sy. Póź­niej stu­dio­wał w Ber­li­nie, gdzie u­zys­kał sto­pień do­kto­ra na­uk pra­wni­czych. W 1924 ro­ku o­że­nił się ze star­szą od sie­bie o czte­ry la­ta, roz­wie­dzio­ną ba­war­ską a­ry­sto­kra­tką Ma­rie Ka­the­ri­ne von Ber­ckheim, a na­stę­pnie o­siadł w Pszczy­nie, skąd pod czuj­nym o­kiem oj­ca na­bie­rał do­świad­cze­nia w ad­mi­ni­stro­wa­niu ma­jąt­kiem von Hoch­ber­gów. W cza­sie III po­wsta­nia ślą­skie­go do­wo­dził gru­pą o­cho­tni­ków zwer­bo­wa­nych w ra­mach Selbst­schutz Ober­schle­siens, wal­cząc u ich bo­ku prze­ciw pol­skim pow­stań­com pod Gó­rą Św. An­ny. W 1938 ro­ku wy­je­chał do An­glii, gdzie po wy­bu­chu woj­ny zo­stał in­ter­no­wa­ny i prze­trzy­my­wa­ny w przez wła­dze ja­ko przed­sta­wi­ciel wro­gie­go pań­stwa. Zwol­nio­no go do­pie­ro po trzech la­tach, po in­ter­wen­cji wu­ja Win­sto­na Chur­chil­la, a na­wet przy­ję­to do ar­mii bry­tyj­skiej, w któ­rej słu­żył w sto­pniu po­rucz­ni­ka. Pod­czas je­dne­go z na­lo­tów na Lon­dyn stra­cił ca­ły swój ma­ją­tek i od­tąd ja­ko mie­szka­niec Brigh­ton pro­wa­dził wzglę­dnie skro­mny ży­wot ja­ko pan Hen­ry Pless, pra­cu­jąc w prze­my­śle drze­wnym i bu­do­wla­nym. W 1952 ro­ku roz­wiódł się, by po sze­ściu la­tach o­że­nić z Ma­ry Eli­za­beth Min­chin. To mał­żeń­stwo rów­nież za­koń­czy­ło się roz­wo­dem. Hans Hein­rich XVII nie u­trzy­my­wał kon­tak­tów z bra­tem A­le­ksan­drem, któ­re­mu za­rzu­cał poz­ba­wie­nie go na­le­żne­go pra­wem ma­jąt­ku. Zmarł bez­po­tom­nie w 1984 ro­ku. Drugi pod względem starszeństwa syn książęcej pary Ale­xan­der Frie­drich, na­zy­wa­ny zdro­bnia­le Le­xel, uro­dził się w 1905 ro­ku w Lon­dy­nie. W wie­ku 18 lat przy­jął o­by­wa­tel­stwo pol­skie (któ­re­go zrzekł się po dru­giej woj­nie świa­to­wej), a w ro­ku 1936 za­mie­szkał na sta­łe w Pol­sce ja­ko Ale­ksan­der Pszczy­ński. We wrze­śniu 1939 wy­emi­gro­wał do Fran­cji i da­lej do An­glii, za­bie­ra­jąc ze so­bą o­wdo­wia­łą bra­to­wą Klo­tyl­dę wraz z jej dzie­ćmi. Tam wstą­pił do pol­skie­go woj­ska, w któ­re­go sze­re­gach ja­ko po­rucz­nik wal­czył pod Mon­te Cas­si­no, a wcze­śniej przez pe­wien czas był w oso­bi­stej o­chro­nie gen. Wła­dy­sła­wa Si­kor­skie­go. Po woj­nie o­siadł w miej­sco­wo­ści Pol­len­sa na Ma­jor­ce, gdzie już pod naz­wis­kiem Hoch­berg za­ło­żył po­sia­dłość ziem­ską na­wią­zu­ją­cą wy­glą­dem do Ksią­ża. Po śmier­ci swe­go bra­ta Han­sa Hein­ri­cha w sty­czniu 1984 ro­ku stał się ty­tu­lar­nym księ­ciem pszczy­ńskim, po czym kil­ka ty­go­dni póź­niej zmarł. Ale­ksan­der ni­gdy się nie o­że­nił. Był ge­jem. Urodzony w 1910 roku w Berlinie Bol­ko Kon­rad von Hoch­berg był trze­cim, naj­młod­szym sy­nem Dai­sy i Han­sa Hein­ri­cha XV. Ce­cho­wa­ło go też naj­słab­sze z ca­łej trój­ki zdro­wie; czę­sto cho­ro­wał i więk­szość ży­cia spę­dził w Ksią­żu. Pod ko­niec lat 20. wdał się w ro­mans z dru­gą żo­ną swe­go oj­ca, dwa­na­ście lat od nie­go star­szą hisz­pań­ską a­ry­sto­kra­tką Klo­tyl­dą Sil­vią y Gon­za­les de Can­da­mo, z któ­rą miał dwój­kę nie­ślub­nych dzie­ci: Be­a­tri­ce i Kon­ra­da. Zwią­zek ten był wiel­kim skan­da­lem o­by­cza­jo­wym, do­pro­wa­dza­jąc do roz­wo­du Klo­tyl­dy i Han­sa Hein­ri­cha, a na­stę­pnie do ślu­bu Hisz­pan­ki z Bol­kiem, do któ­re­go ten zo­stał przy­mu­szo­ny przez u­po­ko­rzo­ne­go, scho­ro­wa­ne­go oj­ca. Już po ślu­bie przy­szli na świat Hed­wig zwa­na Gio­ią i obec­ny ksią­żę Bol­ko VI Hoch­berg von Pless. W kwie­tniu 1936 ro­ku mło­dy hra­bia zo­stał a­re­szto­wa­ny w Gli­wi­cach przez Ge­sta­po. Wkrót­ce go wy­pusz­czo­no, za­pew­ne dzię­ki wsta­wien­nic­twu oj­ca u sa­me­go Jo­achi­ma von Rib­ben­tro­pa, lecz dwa mie­sią­ce póź­niej zmarł on w nie­wy­ja­śnio­nych o­ko­licz­no­ściach. Pra­wdo­po­do­bnie w aresz­cie nie był tor­tu­ro­wa­ny, jed­nak poz­ba­wio­no go tam do­stę­pu do le­ków, co mo­gło sta­no­wić bez­po­śre­dnią przy­czy­nę zgo­nu. W lutym 1893 roku przyszła na świat pier­wo­ro­dna cór­ka Dai­sy. Zmar­ła jed­nak dwa ty­go­dnie po na­ro­dzi­nach nie do­cze­ka­wszy chrztu. KSIĄŻ NA KOLOROWANYCH POCZTÓWKACH Z POCZĄTKU XX WIEKU, PONIŻEJ ZAREJESTROWANY 'STAN PRZEJŚCIOWY' ZAMKU Z DOSTAWIONYM NEORENESANSOWYM SKRZYDŁEM ZACHODNIM, ALE JESZCZE BEZ CHARAKTERYSTYCZNEJ KOPUŁY NA WIEŻY GŁÓWNEJ ałamanie światowej koniunktury spo­wo­do­wa­ne dłu­go­trwa­łą woj­ną, bę­dą­ce jej kon­se­kwen­cją zmia­ny ge­o­po­li­tycz­ne w Eu­ro­pie Środ­ko­wej, ale rów­nież wy­sta­wny tryb ży­cia Han­sa XV i je­go ro­dzi­ny sta­ły się przy­czy­ną u­pad­ku po­tę­gi e­ko­no­micz­nej ro­du von Hoch­berg, któ­re­go pier­wsze sym­pto­my po­ja­wi­ły się na po­czą­tku lat 20. XX wie­ku. Waż­ną ce­zu­rą w dzie­jach Ksią­ża był roz­pad mał­żeń­stwa Han­sa i Dai­sy, usankcjonowany roz­wo­dem w 1922 ro­ku i emi­gra­cją księ­cia do Fran­cji. W ce­lu pod­re­pe­ro­wa­nia fi­nan­sów Dai­sy u­do­stę­pni­ła za­mek sze­ro­kiej pu­bli­czno­ści, co spo­tka­ło się z wiel­kim za­in­te­re­so­wa­niem ze stro­ny spo­łe­czeń­stwa, o czym świa­dczy licz­ba 80 000 zwie­dza­ją­cych go o­sób rocz­nie. Po­głę­bio­na świa­to­wym kry­zy­sem u­tra­ta ryn­ków na wę­giel i stal spo­tę­go­wa­ła pro­ble­my e­ko­no­micz­ne Hoch­ber­gów i na­si­li­ła ich zo­bo­wią­za­nia fis­kal­ne, w kon­se­kwen­cji cze­go w 1936 ro­ku pań­stwo pol­skie roz­to­czy­ło nad­zór są­do­wy nad dy­re­kcją gór­no­ślą­skie­go ma­ją­tku Han­sa Hein­ri­cha XV, a rok póź­niej sejm u­chwa­lił u­sta­wę o znie­sie­niu fi­dei­ko­mi­su pszczyń­skie­go i prze­ję­ciu la­sów o­raz grun­tów or­nych przez skarb pań­stwa. Pszczyń­skie dłu­gi o war­to­ści nie­mal 8 mi­lio­nów ma­rek wy­ma­za­ło do­pie­ro prze­ka­za­nie wła­dzom pro­win­cji ślą­skiej za­mku Książ, co for­mal­nie na­stą­pi­ło w li­sto­pa­dzie 1944 ro­ku, już po śmier­ci Dai­sy. Księ­żna zmu­szo­na jed­nak by­ła wy­pro­wa­dzić się z za­mku już w ro­ku 1940, gdy ten za­ję­ły wro­go na­sta­wio­ne do niej wła­dze hi­tle­row­skie. Przy­czy­ną nie­chę­ci na­zis­tów by­ło nie tyl­ko an­giel­skie po­cho­dze­nie wła­ści­ciel­ki Ksią­ża, ale rów­nież de­cy­zje jej dwóch sy­nów, któ­rzy bra­li u­dział w woj­nie wal­cząc w pol­skich i an­giel­skich si­łach zbroj­nych. Po kon­fi­ska­cie dóbr wpierw za­go­spo­da­ro­wa­ła się na za­mku wro­cław­ska Dy­re­kcja Ko­lei Pań­stwo­wych, a póź­niej prze­cho­wy­wa­no tam zbio­ry Kró­lew­skiej Bi­blio­te­ki Prus­kiej z Ber­li­na. W ro­ku 1943 do Ksią­ża we­szła pa­ra­mi­li­tar­na or­ga­ni­za­cja Tod­taUtworzona w 1938 w Niemczech organizacja, której zadaniem była budowa obiektów wojskowych, kierowana początkowo przez Fritza Todta a po jego śmierci w 1942 przez Alberta Speera. Tworzyły ją zarówno prywatne firmy budowlane, jak i przedsiębiorstwa państwowe. Organisation Todt zatrudniała początkowo Niemców niezdolnych do służby wojskowej oraz przedpoborowych, którzy podlegali obowiązkowi pracy w organizacji. W latach II wojny światowej zatrudniano przymusowo także robotników i inżynierów z krajów okupowanych. , by wkró­tce roz­po­cząć a­da­pta­cję je­go wnętrz na po­trze­by szta­bu woj­sko­we­go, pra­wdo­po­do­bnie jed­nej z kwa­ter Adol­fa Hi­tle­ra. Po­prze­dzo­ne wy­wie­zie­niem stąd bo­ga­tych zbio­rów bi­blio­tecz­nych, dzieł sztu­ki, me­bli o­raz in­nych war­to­ścio­wych prze­dmio­tów, a na­stę­pnie re­ali­zo­wa­ne przy wy­ko­rzy­sta­niu wię­źniów z fi­lii o­bo­zu kon­cen­tra­cyj­ne­go Gross-Ro­sen pra­ce o­kre­śla­my dziś mia­nem trze­ciej prze­bu­do­wy za­mku. W jej wy­ni­ku znisz­czo­no wię­kszość e­le­men­tów de­ko­ra­cyj­nych wnętrz na­da­jąc im a­sce­ty­czny, ko­sza­ro­wy cha­rak­ter. Na dzie­dziń­cu ho­no­ro­wym wy­ko­pa­no szyb win­do­wy o głę­bo­ko­ści 40 me­trów, a pod zam­kiem wy­drą­żo­no tu­ne­le i pod­ziem­ny schron, któ­rych pla­no­wa­ne prze­zna­cze­nie do dziś po­zo­sta­je w sfe­rze dys­ku­sji i do­my­słów. KSIĄŻ W LATACH 30. XX WIEKU, NA FOTOGRAFII NIŻEJ RZADKI WIDOK CZĘŚCI ZACHODNIEJ ZAMKU RIESE W roku 1943 z rozkazu gau­lei­te­ra NSDAP Kar­la Han­ke za­mek wraz z przy­le­gły­mi ob­sza­ra­mi o­to­czo­no gę­sty­mi za­sie­ka­mi z dru­tu kol­cza­ste­go, kor­do­nem straż­ni­ków i zmo­wą mil­cze­nia. Do je­go wnętrz spro­wa­dzo­no o­ko­ło ty­sią­ca ro­bo­tni­ków z pa­ra­mi­li­tar­nej or­ga­ni­za­cji Todt, któ­rzy roz­po­czę­li prze­bu­do­wę wa­ro­wni na no­wą Kan­ce­la­rię Rze­szy. Wkró­tce ilość za­tru­dnio­nych o­sób wzro­sła do trzech ty­się­cy, a ca­łość prac przy­go­to­wa­wczych roz­pla­no­wa­no aż do 1950 ro­ku. Ope­ra­cja pro­wa­dzo­na by­ła w ra­mach ak­cji Rie­se, zaś kom­pleks w Ksią­żu o­trzy­mał na­zwę ko­do­wą Bra­bant 1. Być mo­że pow­stać mia­ła tu­taj kwa­te­ra głó­wna Hit­le­ra, chro­nią­ca go nie tyl­ko przed na­lo­ta­mi bom­bo­wców, ale i przed bro­nią a­to­mo­wą - nie­miec­cy o­pie­ku­no­wie wa­ro­wni wspo­mi­na­li bo­wiem, że przy­go­to­wu­ją schron przed bar­dzo po­tę­żną bro­nią. W tym ce­lu w ogro­mnej ska­le, na ja­kiej stoi za­mek, wy­ku­to sieć ko­ry­ta­rzy, któ­re do koń­ca woj­ny o­sią­gnę­ły dłu­gość pra­wie 900 met­rów o­raz głę­bo­kość do 50 met­rów. Wy­drą­żo­no też kil­ka krzy­żu­ją­cych się pod ką­­tem pro­stym po­miesz­czeń, z le­żą­ce­go 15 met­rów po­ni­żej po­zio­mu grun­tu cen­tral­ne­go szy­bu trans­por­to­we­go po­pro­wa­dzo­no ko­ry­ta­rze do piw­nic i po­przez win­dy po­łą­czo­no z ba­ro­ko­wą czę­ścią bu­do­wli. Na dzie­dziń­cu ho­no­ro­wym, w po­bli­żu re­pre­zen­ta­cyj­ne­go wej­ścia do za­mku wy­ku­to w ska­le szyb z win­dą do tran­spor­tu sa­mo­cho­dów. Pla­no­wa­no tak­że do­pro­wa­dzić do Ksią­ża li­nię ko­le­jo­wą, co we­dług nie­któ­rych - przy­naj­mniej czę­ścio­wo - zre­ali­zo­wa­no. Przy­to­czę sło­wa jed­ne­go z ba­da­czy za­mku, pa­na T. Sło­wi­kow­skie­go: Wjazd do tu­ne­lu ist­niał w oko­li­cy miej­sco­wo­ści Lu­bie­chów. Z mo­ich ba­dań wy­ni­ka, że ist­nia­ły dwa tu­ne­le wja­zdo­we do pod­zie­mi. Pier­wszy tor wio­dą­cy do tzw. gór­ne­go tu­ne­lu o dłu­go­ści o­ko­ło 2100 met­rów koń­czył się w pod­ziem­nym dwor­cu Ksią­ża, któ­re­go frag­men­ty ist­nie­ją do dziś. Li­nia bie­gła od stro­ny Świe­bo­dzic z po­zio­mu 325 met­rów, czy­li wła­śnie 50 met­rów pod po­zio­mem dzie­dziń­ca za­mku. Ist­niał tak­że dru­gi re­zer­wo­wy tu­nel, któ­ry szedł od stro­ny Wał­brzy­cha u­pa­do­wą z po­zio­mu 375 na 350 met­rów. Według innych teorii, wieść o organizowanej tu kwa­te­rze fuh­re­ra by­ła tyl­ko my­dle­niem o­czu, a w rze­czy­wi­sto­ści Książ miał peł­nić fun­kcję cen­trum do­wo­dze­nia zes­po­łu fa­bryk pod­ziem­nych i ośrod­ka ba­daw­cze­go nad no­wy­mi ro­dza­ja­mi bro­ni. Gau­lei­ter Prus Wschod­nich Erich Koch wspo­mi­nał w wię­zien­nych za­pis­kach, że Hit­ler w obec­no­ści Go­erin­ga chwa­lił się do­świad­cze­nia­mi nad no­wym ty­pem bro­ni ba­kte­rio­lo­gicz­nej. Fuh­rer miał go rze­komo za­pew­niać, iż wkró­tce zo­sta­nie "wy­ho­do­wa­ny" Nie­miec od­por­ny na śmier­cio­no­śne dla in­nych ba­kte­rie - za­wsze zdro­wy, praw­dzi­wy nad­czło­wiek (!). Z ko­lei Goeb­bels i Him­mler roz­pra­wiać mie­li o ki­lo­me­trach wie­lo­pię­tro­wych lo­chów, w któ­rych pro­wa­dzo­ne bę­dą ba­da­nia nad bro­nią ba­kte­rio­lo­gi­czną i ele­ktro­ni­czną wy­so­kich czę­sto­tli­wo­ści. Za­mie­rza­li przy jej po­mo­cy wy­wo­ły­wać e­pi­de­mie dzie­sią­tku­ją­ce nie tyl­ko żoł­nie­rzy wro­ga, ale też lud­ność cy­wil­ną, a je­dno­cze­śnie wy­ho­do­wać szcze­pion­ki chro­nią­ce Niem­ców przed bę­dą­cy­mi jej e­fek­tem cho­ro­ba­mi. Przed nadejściem wojsk sowieckich pod­zie­mne ko­ry­ta­rze za­mi­no­wa­no. Jesz­cze w 1947 ro­ku nie­któ­re od­cin­ki tu­ne­li by­ły o­gól­nie do­stę­pne, ale nie­dłu­go po­tem stre­fy wlo­tów zo­sta­ły za­sy­pa­ne. Dzi­siaj bu­dzą one o­gro­mne e­mo­cje. Nie­któ­rzy po­szu­ki­wa­cze skar­bów u­wa­ża­ją, że w cią­gną­cych się pod zam­kiem ko­ry­ta­rzach u­kry­to de­po­zy­ty ban­ko­we, dzie­ła sztu­ki al­bo ko­szto­wno­ści zra­bo­wa­ne przez hi­tle­row­ców na te­re­nie Ślą­ska, a być mo­że na­wet znaj­du­je się tu­taj po­szu­ki­wa­na od dzie­sią­tek lat Bur­szty­no­wa Kom­na­ta. Jak­kol­wiek od­re­al­nio­ne by­ły­by ta­kie spe­ku­la­cje, fak­tem jest, że wciąż jesz­cze w po­bli­żu u­mie­szczo­nych u stóp zam­ko­wej ska­ły wejść na­pot­kać mo­żna lu­dzi, któ­rzy z tu­ry­sty­ką ra­czej nie ma­ją nic wspól­ne­go. WIDOK ZAMKU Z LOTU PTAKA NA FOTOGRAFIACH Z LAT 30. (WYŻEJ) I 50. XX WIEKU, NA FOTOGRAFII POWOJENNEJ ZAUWAŻYĆ MOŻNA OGROMNY DÓŁ WYKOPANY PRZEZ HITLEROWCÓW NA DZIEDZIŃCU HONOROWYM rganizacja Todta opuściła zamek po­śpie­sznie wio­sną 1945 ro­ku nie u­koń­czy­wszy ro­bót, któ­rych roz­mach o­ka­zał się znacz­nie wię­kszy od pier­wo­tnie pla­no­wa­ne­go. Za­le­dwie dzień po e­wa­ku­acji Niem­ców do Ksią­ża we­szły od­dzia­ły so­wie­ckie: Oko­ło go­dzi­ny pię­tna­stej wkro­czy­ło Woj­sko Ra­dzie­ckie, zbli­ża­ją­ce się od stro­ny Peł­czni­cy. By­ła to pie­cho­ta! Czoł­gu żad­ne­go nie wi­dzie­li­śmy. Wciąż ży­ją świad­ko­wie, któ­rzy mo­gą to po­świad­czyć. Sta­nę­li­śmy przed gru­pą u­zbro­jo­nych żoł­nie­rzy ra­dzie­ckich. Prze­ma­wiał do nas w ję­zy­ku nie­mie­ckim mło­dy o­fi­cer, po­do­bno w ran­dze po­rucz­ni­ka. Na­to­miast w Stad­ni­nie Ko­ni, Orts­grup­pen­lei­ter naz­wi­skiem An­der­sek, ze stra­chu przed Ro­sja­na­mi, za­strze­lił żo­nę, tro­je swo­ich ma­łych dzie­ci i sam sie­bie. So­wie­ci o­ku­po­wa­li za­mek do sier­pnia 1946 roku, w tym cza­sie wy­wo­żąc w głąb ZSRR li­czą­ce o­ko­ło 64 000 wo­lu­mi­nów cen­ne zbio­ry Bi­blio­te­ki Ma­jo­ra­ckiej. Ich o­bec­ność fa­tal­nie wpły­nę­ła nie tyl­ko na wy­po­sa­że­nie zam­ko­we­go księ­go­zbio­ru, ale tak­że na stan wnętrz daw­nej sie­dzi­by von Hoch­ber­gów o­raz jej naj­bliż­sze o­to­cze­nie. Obiekt ten bo­wiem - po­do­bnie jak więk­szość re­zy­den­cji wiel­ko­pań­skich w Pru­sach Wscho­dnich i na Dol­nym Ślą­sku – tra­kto­wa­ny był przez Ro­sjan ja­ko wro­ga kla­so­wo i na­ro­do­wo­ścio­wo spu­ści­zna nie­mie­cka, któ­ra nie war­ta jest po­sza­no­wa­nia. Ofia­rą ta­kie­go po­strze­ga­nia stał się ró­wnież Al­te Burg, czy­li sztu­czne ru­iny Sta­re­go Ksią­ża, spa­lo­ne przez żoł­nie­rzy so­wie­ckich 19 ma­ja 1945 ro­ku. La­tem 1946 za­mek zo­stał prze­ję­ty przez Dy­re­kcję Prze­my­słu Wę­glo­we­go w Wał­brzy­chu, któ­ra przy wej­ściu głó­wnym wy­sta­wi­ła swo­je war­ty. W pra­kty­ce mógł jed­nak do­stać się do nie­go ka­żdy, co skru­pu­la­tnie wy­ko­rzy­sta­li sza­bro­wn­icy wy­no­sząc stąd wszy­stko, co przed­sta­wia­ło ja­ką­kol­wiek war­tość. W in­for­ma­cjach pra­so­wych z tam­tych cza­sów mo­żna zna­leźć wzmian­ki na te­mat sprze­da­wców wy­sta­wia­ją­cych na o­ko­licz­nych jar­mar­kach u­ni­ka­to­we za­by­tki sztu­ki chiń­skiej czy sta­re pia­sto­wskie mo­ne­ty, nie­chy­bnie po­cho­dzą­ce z Ksią­ża. Pier­wsze, choć je­szcze bar­dzo o­gra­ni­czo­ne pod wzglę­dem na­kła­du środ­ków, prace za­be­zpie­cza­ją­ce na za­mku pro­wa­dzo­no w ro­ku 1956 z ini­cja­ty­wy Wo­je­wódz­kie­go Kon­ser­wa­to­ra Za­byt­ków. Dwa la­ta póź­niej Książ wpi­sa­no do re­je­stru za­by­tków, a w ro­ku 1960 si­ła­mi spro­wa­dzo­nych z By­to­mia sa­pe­rów roz­po­czę­to roz­mi­no­wy­wa­nie pod­ziem­nych ko­ry­ta­rzy i ich pe­ne­tra­cję. Po­czą­wszy od 1965 ro­ku przez kil­ka ko­lej­nych de­kad pro­wa­dzo­no tu­taj kom­ple­kso­we kam­pa­nie re­mon­to­we, dzię­ki któ­rym za­bez­pie­czo­no mu­ry i wię­źbę da­cho­wą, od­two­rzo­no po­sadz­ki, od­re­sta­uro­wa­no sto­lar­kę drzwio­wą i okien­ną, a wię­kszość wnętrz od­zy­ska­ła, choć nie za­wsze zgo­dny z ory­gi­nal­nym, de­ko­ra­cy­jny wy­strój. W gru­dniu 2014 we wscho­dniej czę­ści za­mku, nad Sa­lą Ma­ksy­mi­lia­na wy­buchł po­żar za­pró­szo­ny przez pra­co­wni­ków fir­my wy­ko­nu­ją­cej pra­ce re­mon­to­we na da­chu. Je­go sku­tki cał­ko­wi­cie u­su­nię­to wio­sną 2015 ro­ku. ZDEWASTOWANY ZAMEK NA FOTOGRAFII Z LAT 50. XX WIEKU ZAMEK KSIĄŻ WSPÓŁCZEŚNIE (W TRAKCIE REMONTU ELEWACJI POŁUDNIOWEJ) siąski kompleks pałacowo-zamkowy na­le­ży do naj­wię­kszych w Pol­sce o­biek­tów te­go ty­pu, pod wzglę­dem ku­ba­tu­ry u­stę­pu­jąc je­dy­nie po­krzy­żac­kie­mu Mal­bor­ko­wi i zam­ko­wi kró­lew­skie­mu na Wa­we­lu. Usy­tu­o­wa­ny na wy­so­kim ska­lis­tym ur­wis­ku, z trzech stron o­to­czo­ny głę­bo­kim, za­le­sio­nym ja­rem, gó­ru­je ma­je­sta­ty­cznie nad ca­łą o­ko­li­cą spra­wia­jąc za­iste baś­nio­we wra­że­nie. W wy­ni­ku pro­wa­dzo­nej od kil­ku de­kad i wciąż kon­ty­nu­o­wa­nej re­no­wa­cji zde­wa­sto­wa­ny w la­tach 40. XX wie­ku za­mek w znacz­nej czę­ści od­zy­skał blask po­zwa­la­ją­cy wy­obra­zić so­bie, jak pre­zen­to­wał się w okre­sie naj­wię­kszej świet­no­ści ro­du von Hoch­berg, gdy od­wie­dza­ły go ko­ro­no­wa­ne gło­wy i wiel­cy po­li­ty­­cy. Dziś sie­dzi­bę ma­ją tu­taj: mu­ze­um, cen­trum-kon­fe­ren­cyj­ne, res­tau­ra­cja oraz ho­tel. W ra­mach tra­sy tu­ry­sty­cznej eks­po­no­wa­ne są zre­kon­stru­owa­ne a­par­ta­men­ty mie­szkal­ne daw­nych wła­ści­cie­li, ce­ra­mi­ka ar­ty­sty­czna i por­ce­la­na po­cho­dzą­ca z wał­brzy­skich fa­bryk, a ta­kże przed­mio­ty pre­zen­to­wa­ne pod­czas licz­nie or­ga­ni­zo­wa­nych eks­po­zy­cji cza­so­wych. Od kil­ku lat po­dzi­wiać mo­żna rów­nież 38 obra­zów zwią­za­nych z his­to­rią za­mku lub pa­sja­mi je­go gos­po­da­rzy, po­cho­dzą­cych z daw­nej ko­le­kcji Han­sa Hein­ri­cha XV. Łącz­nie za­mek kry­je o­ko­ło 400 po­miesz­czeń o cał­ko­wi­tej ku­ba­tu­rze 125 ty­się­cy me­trów sześ­cien­nych, z któ­rych u­do­stęp­nio­na do u­żyt­ko­wa­nia jest tyl­ko część do wy­so­ko­ści 4. kon­dy­gna­cji. Wiel­ką a­tra­kcją po­zo­sta­je wi­dok z per­spe­kty­wy wie­ży głów­nej, skąd ma­low­ni­czo pre­zen­tu­je się naj­bliż­sze o­to­cze­nie re­zy­den­cji z ba­ro­ko­wą za­bu­do­wą pod­zam­cza i wie­lo­po­zio­mo­wy­mi ta­ra­sa­mi zam­ko­wy­mi, a tak­że po­ło­żo­ną w czę­ści wscho­dniej kom­ple­ksu stad­ni­ną o­gie­rów. Pa­trząc na wschód znaj­dzie­my na ho­ry­zon­cie gar­ba­ty za­rys Ślę­ży, a kie­ru­jąc wzrok nie­co bar­dziej na po­łud­nie do­strze­że­my Gó­ry So­wie. MOST ZAMKOWY Z XVIII-WIECZNYMI RZEŹBAMI LWÓW TRZYMAJĄCYCH TARCZE HERBOWE GŁÓWNA OŚ WJAZDOWA Z BUDYNKIEM BRAMNYM I CIĄGIEM OFICYN ajbardziej reprezentacyjnym pomieszczeniem Ksią­ża jest u­trzy­ma­na w sty­lu ba­ro­ku wie­deń­skie­go dwu­kon­dy­gna­cyj­na Sa­la Ma­ksy­mil­ia­na, naz­wa­na na cześć Er­ne­sta Ma­ksy­mil­ia­na von Hoch­ber­ga, za cza­sów któ­re­go w la­tach 1718-34 wznie­sio­no i urzą­dzo­no wscho­dnią część re­zy­den­cji. Jest to je­dy­ne po­mie­szcze­nie w za­mku wier­nie zre­kon­stru­o­wa­ne na wzór de­ko­ra­cji i wy­stro­ju ist­nie­ją­ce­go przed dru­gą woj­ną świa­to­wą. Ota­cza je dwa­na­ście stiu­ko­wych ko­lumn, w gło­wi­cach któ­rych u­mie­szczo­no me­dal­io­ny z pła­sko­rzeź­ba­mi przed­sta­wia­ją­cy­mi a­mor­ka o sce­ne­rii cha­rak­te­ry­sty­cznej dla każ­de­go mie­sią­ca ro­ku. Głów­ny mo­tyw de­ko­ra­cyj­ny sta­no­wą tu dwa usta­wio­ne sy­me­try­cznie wzglę­dem sie­bie mar­mu­ro­we ko­min­ki o­zdo­bio­ne wa­zo­na­mi, rzeź­ba­mi put­tów i po­sta­cia­mi mi­to­lo­gicz­ny­mi, a tak­że za­wie­szo­ne nad ni­mi lus­tra, roz­pra­sza­ją­ce świa­tło wpa­da­ją­ce do sa­li od wscho­du. Wy­ło­żo­ne sztucz­nym mar­mu­rem ścia­ny u­ro­zmai­ca­ją pła­sko­rzeź­by por­ta­lo­we przed­sta­wia­ją­ce sce­ny mi­to­lo­gicz­ne, a tak­że prze­zna­czo­ne dla dwor­skiej ka­pe­li trzy bal­ko­ni­ki za­wie­szo­ne w czę­ści za­chod­niej ko­mna­ty. Cen­tral­ną część su­fi­tu zaj­mu­je ba­ro­ko­wy pla­fon z pię­knym ma­lo­wid­łem An­to­nie­go Fe­lik­sa Schef­fle­ra na­wią­zu­ją­cym te­ma­tycz­nie do mi­to­lo­gii grec­kiej. Je­go bo­ha­te­ra­mi są Pe­gaz i Pal­las Ate­na, oto­czo­ne przez dzie­więć muz - opie­ku­nek na­uki i sztu­ki, przed­sta­wio­nych z przy­na­leż­ny­mi im a­try­bu­ta­mi. Za­wie­szo­ne w sa­li ży­ran­do­le i klin­kie­ty wy­rzeź­bio­no z dre­wna li­po­we­go, a na­stęp­nie po­zło­co­no, a jej po­sadz­kę wy­ko­na­no z dwu­barw­ne­go mar­mu­ru. W prze­szło­ści Sa­la Ma­ksy­mil­ia­na słu­ży­ła przyj­mo­wa­niu waż­nych go­ści: ary­sto­kra­tów, po­li­ty­ków, ar­ty­stów; od­by­wa­ły się ba­le i głów­ne u­ro­czy­sto­ści ro­dzin­ne. SALA MAKSYMILIANA, NA FOTOGRAFII WYŻEJ: BALKONIKI DLA ORKIESTRY DWORSKIEJ NAD GŁÓWNYM WEJŚCIEM DO SALI d północy z Salą Maksymiliana są­sia­du­je u­trzy­ma­ny w sty­lu ro­ko­ko Sa­lon Zie­lo­ny. Je­go su­fit po­kry­ty jest kun­szto­wną sztu­ka­te­rią, któ­rej głów­na wstę­ga znaj­du­je swo­je lu­strza­ne od­bi­cie w par­kie­cie. Daw­niej po­mie­szcze­nie to zdo­bi­ły por­tre­ty przo­dków i ma­lo­wi­dła a­le­go­ry­czne, współ­cze­śnie je­dy­nym o­ry­gi­nal­nym e­le­men­tem po­zo­sta­je wy­ko­na­ny z czer­wo­ne­go mar­mu­ru ba­ro­ko­wy ko­mi­nek z kar­tu­szem. Od po­łu­dnia do Sa­li Ma­ksy­mi­lia­na przy­le­ga Sa­lon Bia­ły, wcze­śniej na­zy­wa­ny Czer­wo­nym od wy­ście­ła­nych na ścia­nach czer­wo­nych dra­pie­ni, znisz­czo­nych pod ko­niec dru­giej woj­ny świa­to­wej. Pre­zen­to­wa­ne tu­taj me­ble by­ły wpra­wdzie wła­sno­ścią Dai­sy von Pless, nie sta­no­wią o­ne jed­nak au­ten­ty­czne­go wy­stro­ju za­mku, bo­wiem przy­wie­zio­no je do Ksią­ża z na­le­żą­ce­go do von Hoch­ber­gów Grand Ho­te­lu w Szcza­wnie Zdro­ju. Kie­ru­jąc się na za­chód wcho­dzi­my do Sa­lo­nu Chiń­skie­go, któ­re­go na­zwa wy­wo­dzi się od po­kry­wa­ją­cych ścia­ny współ­cze­snych tka­nin przed­sta­wia­ją­cych czę­sto spo­ty­ka­ne w sztu­ce o­rien­tu mo­ty­wy pta­ków i drzew kwit­ną­cej wi­śni. We wnę­trzach kom­na­ty u­wa­gę przy­ku­wa wy­ko­na­ny z czer­wo­ne­go mar­mu­ru ba­ro­ko­wy ko­mi­nek o­raz me­ble re­pre­zen­tu­ją­ce trzy sty­le w sztu­ce: kla­sy­cyzm, em­pi­re i ne­o­ro­ko­ko. Z Sa­lo­nu Chiń­skie­go u­da­je­my się do Sa­lo­nu Gier, zwa­ne­go też Mu­zy­cznym, wy­ło­żo­ne­go tka­ni­na­mi ścien­ny­mi z mo­ty­wa­mi tań­czą­cych i gra­ją­cych po­sta­ci, któ­re­go wy­po­sa­że­nie sta­no­wią me­ble wy­ko­na­ne pra­co­chłon­ny­mi tech­ni­ka­mi in­tar­sji i in­kru­sta­cji. Od za­cho­du są­sia­du­je z nim Sa­lon Ba­ro­ko­wy na­kry­ty XVIII-wiecz­nym pla­fo­nem o te­ma­ty­ce mi­to­lo­gi­cznej. Ścia­ny sa­lo­nu przed la­ty o­zdo­bio­ne by­ły por­tre­ta­mi przed­sta­wi­cie­li ro­du von Hoch­berg, obec­nie po­kry­wa je współ­cze­sna tka­ni­na lnia­na. His­to­ry­cznym wy­po­sa­że­niem po­zo­sta­ją na­to­miast me­ble, wśród nich stół z mar­mu­ro­wym bla­tem, po­cho­dzą­cy z XIX wie­ku fo­tel z ta­pi­cer­ką ty­pu pe­tit point i XVIII-wiecz­na dę­bo­wa skrzy­nia po­dró­żna. APARTAMENTY BAROKOWE NA ZAMKU KSIĄŻ, OD GÓRY ZGODNIE Z RUCHEM WSKAZÓWEK ZEGARA: SALON GIER, SALON CHIŃSKI, SALON ZIELONY, SALON BAROKOWY wiedzanie zamku odbywa się indy­wi­du­al­nie z wy­ko­rzy­sta­niem au­dio­booka lub gru­po­wo w to­wa­rzy­stwie przewodnika we­dług jed­nej z kil­ku tras te­ma­tycz­nych. W za­le­żno­ści od pre­fe­ren­cji mo­że o­no o­bej­mo­wać wcze­śniej wy­mie­nio­ne a­par­ta­men­ty zaj­mu­ją­ce ba­ro­ko­wą część re­zy­den­cji lub wią­zać się z in­ny­mi waż­ny­mi o­kre­sa­mi w dzie­jach Ksią­ża, z któ­ry­mi ko­re­spon­du­je śre­dnio­wie­czny Czar­ny Dzie­dzi­niec, re­ne­san­so­wy Hol My­śliw­ski, Sa­la Ry­cer­ska, Sa­la Ba­lo­wa, Sa­la Ko­min­ko­wa, po­ko­je ce­sar­skie czy a­par­ta­men­ty księ­żnej Dai­sy. Szlak o­bej­mu­ją­cy za­ga­dnie­nia do­ty­czą­ce naj­now­szej his­to­rii za­mku pro­wa­dzi na wyż­sze kon­dy­gna­cje, gdzie po­zna­jąc po­mie­szcze­nia prze­bu­do­wa­ne przez na­zi­stów, wsłu­cha­ni w opo­wie­ści prze­wo­dni­ków do­tknie­my nie­spo­koj­nych cza­sów dru­giej woj­ny świa­to­wej. Obo­wiąz­ko­wym u­zu­peł­nie­niem w ra­mach tej pro­ble­ma­ty­ki wy­da­je się wy­cie­czka w głąb wy­ku­tych w ska­le ko­ry­ta­rzy, do­stęp­na w ra­mach Pod­ziem­nej Tra­sy Tu­ry­sty­cznej. Re­zy­den­cję w Ksią­żu o­ta­cza trzy­na­ście wie­lo­po­zio­mo­wych ta­ra­sów u­trzy­ma­nych w róż­no­ro­dnych sty­lach te­ma­ty­cznych i od­mien­nej e­ste­ty­ce, a na wschód i po­łu­dnie od za­mku roz­cią­ga się 125-he­kta­ro­wy park z daw­nym pa­wi­lo­nem o­gro­do­wym wznie­sio­nym w 1734 ro­ku i prze­kształ­co­nym w XIX wie­ku w ma­uzo­le­um ro­do­we von Hoch­ber­gów. Ma­lo­wni­czy zes­pół par­ko­wy prze­ci­na­ją dwie a­le­je spa­ce­ro­we, wzdłuż któ­rych sto­ją za­byt­ko­we o­ka­zy sta­rych lip i ka­szta­now­ców. Ce­ny bi­le­tów bar­dzo wy­so­kie. OD GÓRY ZGODNIE Z RUCHEM WSKAZÓWEK ZEGARA: CZARNY DZIEDZINIEC, HOL MYŚLIWSKI, KLATKA SCHODOWA W ZACHODNIEJ CZĘŚCI ZAMKU, APARTAMENTY KSIĄŻĘCE Ksią­żań­ski Park Kra­jo­bra­zo­wy pow­stał w 1981 ro­ku i o­bok Śnież­nic­kie­go jest naj­star­szym par­kiem kra­jo­bra­zo­wym w wo­jew­ódz­twie dol­no­śląs­kim. Zaj­mu­je ob­szar po­nad 3100 ha - jest więc naj­mniej­szym ze wszyst­kich par­ków wo­je­wódz­twa. KPK po­ło­żo­ny jest w Su­de­tach Środ­ko­wych: na Po­gó­rzu Wał­brzys­kim i Po­gó­rzu Bol­kow­skim, wzdłuż Su­dec­kie­go Us­ko­ku Brzeż­ne­go od­dzie­la­ją­ce­go te­ren par­ku od wy­raź­ne­go ob­ni­że­nia Rów­ni­ny Świd­nic­kiej. Po­dzie­lo­ny jest u­mow­nie na trzy ob­rę­by: Do­bro­mier­ski na pół­no­cy ze zbior­ni­kiem Do­bro­mier­skim; Lu­bie­chow­ski na po­łud­nio­wym wscho­dzie z naj­wyż­szą kul­mi­na­cją w pos­ta­ci gó­ry Wi­tosz (456 m i at­rak­cją ge­o­lo­gicz­ną - re­zer­wa­tem Je­zior­ko Dai­sy, o­raz cen­tral­ny ob­ręb ksią­żań­ski z zam­kiem Książ. Pod wzglę­dem ge­o­lo­gicz­nym te­ren ten bu­du­ją głów­nie ska­ły o­sa­do­we - zle­pień­ce i pias­kow­ce. Cie­ki wy­rzeź­bi­ły w nich ska­lis­te i głę­bo­kie wą­wo­zy o stro­mych zbo­czach do­cho­dzą­cych do 80 me­trów wy­so­koś­ci. Wy­stę­pu­je tu ty­po­wy dla re­jo­nu po­gó­rza, ła­god­niej­szy niż w wyż­szych par­tiach Su­de­tów kli­mat przej­ścio­wy po­mię­dzy kli­ma­tem pod­gór­skim i gór­skim. Ca­ły te­ren par­ku le­ży w zle­wni rze­ki Bys­trzy­cy, bę­dą­cej do­pły­wem Od­ry. Głów­ne cie­ki to Pełcz­ni­ca, two­rzą­ca w Ksią­żu głę­bo­ki wą­wóz o­raz Strze­gom­ka ze zbior­ni­kiem Do­bro­mier­skim i jej pra­wy do­pływ - Czy­żyn­ka. Te­re­ny leś­ne za­li­cza­ne są do zbio­ro­wisk pod­gór­skich i dzie­lą się na trzy pod­sta­wo­we ty­py la­sów: kwaś­ną bu­czy­nę gór­ską, grą­dy i zes­pół ol­szy­ny pod­gór­skiej. Zróż­ni­co­wa­ne wa­run­ki sie­dlis­ko­we sprzy­ja­ją róż­no­rod­noś­ci fau­ny; wy­stę­pu­je tu­taj wie­le ga­tun­ków zwie­rząt. Wśród więk­szej zwie­rzy­ny na u­wa­gę za­słu­gu­je spro­wa­dzo­ny tu­taj w XIX wie­ku przo­dek ow­cy do­mo­wej - mu­flon. Oprócz za­mku Książ i ru­in Sta­re­go Ksią­ża w gra­ni­cach ob­sza­ru chro­nio­ne­go znaj­du­ją się rów­nież ru­iny śre­dnio­wie­czne­go za­mku Ci­sy. z materiałów informacyjnych KPK siąż położony jest w granicach administracyjnych Wał­brzy­cha, ale zna­cznie bli­żej mu do od­da­lo­nych o 2 ki­lo­me­try Świe­bo­dzic. Obiekt przy­go­to­wa­ny jest do przy­ję­cia du­żej ilo­ści sa­mo­cho­dów (par­kin­gi płat­ne); nie­mal pod sam za­mek kur­su­je rów­nież ko­mu­ni­ka­cja miej­ska li­nii 8 z Wał­brzy­cha. Oso­by po­dró­żu­ją­ce ko­le­ją po­win­ny wy­siąść na sta­cji Świe­bo­dzi­ce, a na­stę­pnie kie­ro­wać się na po­łu­dnio­wy za­chód ul. Ko­le­jo­wą do koń­ca, póź­niej skrę­cić w pra­wo w ul. Świd­ni­cką, i wre­szcie w le­wo w ul. Wał­brzy­ską. U wy­lo­tu ul. Wał­brzy­skiej do­brze wi­do­czna jest już pię­kna bra­ma z rzeź­ba­mi lwów, za któ­rą roz­cią­ga się Ksią­żań­ski Park Kra­jo­bra­zo­wy. Stąd do za­mku pro­wa­dzi o­zna­ko­wa­ny szlak. (ma­pa za­mków wo­je­wódz­twa) 1. M. Chorowska: Rezydencje średniowieczne na Śląsku, OFPWW 2003 2. K. Jankowski, K. Kułaga: Zamek Książ, VIA NOVA 2001 3. L. Kajzer, J. Salm, S. Kołodziejski: Leksykon zamków w Polsce, Arkady 2001 4. J. Lamparska: Tajemnicze podziemia, ASIA Press 2000 5. R. M. Łuczyński: Zamki i pałace Dolnego Śląska, OWPW 1997 6. R. M. Łuczyński: Zamki, dwory i pałace w Sudetach, Wspólnota Akademicka 2008 7. M. Perzyński: Zamki, twierdze i pałace Dolnego Śląska i Opolszczyzny, WDW 2006 8. M. Świeży: Zamki, twierdze, warownie, Foto Art 2002 9. A. Wagner: Murowane budowle obronne w Polsce X-XVIIw., Bellona 2019 MALOWNICZY WIDOK KSIĄŻA Z PUNKTU WIDOKOWEGO NA SKALE GRÓB OLBRZYMA ZNAKOMITA MAKIETA ZAMKU KSIĄŻ, PARK MINIATUR W KOWARACH W pobliżu: Wałbrzych - ruina zamku Stary Książ, 1 km Cieszów - ruina książęcego zamku Cisy XIII/XIVw., 5 km Wałbrzych - relikty zamku Nowy Dwór XIVw., 14 km Czarny Bór - ruina zamku książęcego XIVw., 15 km Świdnica - obwarowania miejskie XVw. i relikty zamku, 18 km Grzędy - relikty zamku Konradów XIVw., 20 km Położone w granicach kompleksu zamkowo-parkowego Stado Ogierów Książ, za­ło­żo­ne w XIX wie­ku na miej­scu daw­ne­go fol­war­ku, a po prze­bu­do­wie do lat 30. XX wie­ku peł­nią­ce fun­kcję staj­ni zam­ko­wych, w któ­rych in­wen­ta­rzu znaj­do­wa­ło się o­ko­ło 80 ko­ni po­wo­zo­wych i 30 po­cią­go­wych. W 1935 ro­ku prze­ję­ło je pań­stwo nie­mie­ckie i po grun­to­wnej re­or­ga­ni­za­cji w ro­ku 1939 u­two­rzy­ło Sta­do Ogie­rów Fur­sten­stein, prze­no­sząc tu­taj ma­te­riał ho­do­wla­ny ze zli­kwi­do­wa­ne­go Sta­da Ogie­rów Lu­biąż. Po znisz­cze­niach o­kre­su II woj­ny świa­to­wej roz­po­czę­to sta­ra­nia w ce­lu od­two­rze­nia w Sta­dzie ho­do­wli o­gie­rów ślą­skich, zaś od ro­ku 1997 fun­kcjo­nu­je tu­taj rów­nież stad­ni­na dla kla­czy. Obec­nie na­le­ży o­no do Sta­da Ogie­rów w Sie­ra­ko­wie Wiel­ko­pol­skim, bę­dąc je­dy­nym w Pol­sce o­śro­dkiem ho­do­wla­nym ko­ni ra­sy ślą­skiej. Infra­stru­ktu­ra Sta­da o­bej­mu­je staj­nie wznie­sio­ne z mu­ru prus­kie­go w ukła­dzie zam­knię­te­go czwo­ro­bo­ku imi­tu­ją­ce­go wa­ro­wne pod­zam­cze, po­wo­zo­wnię o­raz zbu­do­wa­ną z dre­wna mo­drze­wio­we­go kry­tą u­jeż­dżal­nię, za­li­cza­ną do jed­nej z naj­pięk­niej­szych w Eu­ro­pie. Obec­nie ży­je tu o­ko­ło 100 ogie­rów o­raz 40 kla­czy ra­sy śląs­kiej, ale rów­nież peł­nej krwi an­giel­skiej, wiel­ko­pol­skiej, ma­ło­pol­skiej, an­glo­arab­skiej i zim­no­krwi­stej. Obiekt jest o­twar­ty dla zwie­dza­ją­cych, któ­rzy mo­gą wejść do staj­ni, zwie­dzić u­jeż­dżal­nię i eks­po­zy­cję daw­nych po­wo­zów, a tak­że sko­rzy­stać z jed­nej z wie­lu opcji ja­zdy w sio­dle lub po­wo­zem. Oddaloną od Książa o 2 kilometry Palmiarnię Lubiechowską, zbudowaną w la­tach 1911-1913 z po­le­ce­nia Han­sa Hein­ri­cha XV dla Dai­sy ko­sztem 7 mil­io­nów ma­rek. Za­byt­ko­wa, me­ta­lo­wo-szkla­na kon­stru­kcja sta­no­wi schro­nie­nie dla 250 ga­tun­ków roś­lin po­cho­dzą­cych z cie­płych stref ge­o­gra­ficz­nych, bam­bu­sów, ole­an­dry, dra­ce­ny, arau­ka­rii, róż­nych ga­tun­ki ka­ktu­sów i krze­wów cy­tru­so­wych, a tak­że pa­mię­ta­ją­cych cza­sy księ­żnej palm da­kty­lo­wych i krze­wów wi­no­ro­śli. Jej ścia­ny we­wnę­trzne po­kry­te zo­sta­ły tu­fem wul­ka­nicz­nym po­cho­dzą­cym z Et­ny, któ­ry zo­stał tu­taj spro­wa­dzo­ny na spe­cjal­ne ży­cze­nie Han­sa Hein­ri­cha w ilo­ści wy­peł­nia­ją­cej sie­dem wa­go­nów ko­le­jo­wych! Przy pal­miar­ni za­ło­żo­no og­ród ja­poń­ski, ro­sa­rium i og­ród o­wo­co­wo-wa­rzy­wny. Znaj­du­je się tu­taj rów­nież je­dy­na w Pol­sce sta­ła wy­sta­wa bon­sai. Obiekt stoi w Wał­brzy­chu przy ul. Wro­cław­skiej 158. Centrum Nauki i Sztuki Stara Kopalnia położone w zachodniej części Wałbrzycha, a więc dość da­le­ko od za­mku Książ. Po­mi­mo te­go war­to tu przy­je­chać. Jest to pla­ców­ka mu­ze­al­na za­ło­żo­na w 2014 ro­ku na te­re­nie zam­knię­tej ko­pal­ni wę­gla ka­mien­ne­go Ju­lia, wpi­sa­na na li­stę Eu­ro­pej­skie­go Szla­ku Dzie­dzic­twa Prze­my­sło­we­go. Głó­wną a­tra­kcję sta­no­wi tu­taj Mu­ze­um Prze­my­słu i Tech­ni­ki, któ­re udo­stę­pnia część o­biek­tów daw­nej ko­pal­ni, wśród nich bu­dy­nek ma­szyn wy­cią­go­wych, wie­że szy­bów, szat­nię łań­cusz­ko­wą, war­szta­ty me­cha­nicz­ne, a tak­że pod­ziem­ny tu­nel od­sta­wy ka­mie­nia o­raz eks­po­zy­cje stro­jów gór­ni­czych i wy­po­sa­że­nia. W Sta­rej Ko­pal­ni mie­ści się rów­nież Ga­le­ria Sztu­ki Współ­czes­nej i ple­ne­ro­wa wy­sta­wa e­le­men­tów za­byt­ko­wych ma­szyn gór­ni­czych. Adres: Wał­brzych, ul. Pio­tra Wy­so­ckie­go 29. tekst: 2020 fotografie: 2002, 2013, 2017, 2018 © Jacek Bednarek Architektura Ciekawostki o Zamku Książ Dziedzictwo Hochbergów Zamek Książ jest monumentalnym, pięknie położonym kompleksem architektonicznym, wyjątkowym w skali całej Europy. Znajduje się w Wałbrzychu, w dzielnicy Książ, na terenie Książańskiego Parku Krajobrazowego na Pogórzu Wałbrzyskim. Jest trzecim pod względem kubatury zamkiem polskim po zamku w Malborku i Zamku Królewskim na Wawelu. 1Zamek Książ znajduje się na Szlaku Zamków Piastowskich. Jest to szlak turystyczny o długości 146 km, przebiegający przez tereny województwa dolnośląskiego. Na trasie znajduje się 15 zamków i grodów piastowskich. 2Jest największym zamkiem na Dolnym Śląsku. Został zbudowany na urwistym cyplu skalnym na wysokości 395 a otaczająca go kotlina porośnięta jest gęstym lasem. 3Zamek posiada ponad 400 pomieszczeń i łączy w sobie różne style architektoniczne. Kiedyś określano go mianem "Perły Śląska". 4Zamek został wybudowany pod koniec XIII wieku przez księcia świdnicko-jaworskiego Bolka I Surowego. W rękach piastowskich książąt pozostał do 1392 roku a następnie przeszedł we władanie monarchów czeskich, po czym stał się własnością rycerską. 5W czasie wojen husyckich na Śląsku, Książ uległ częściowemu zniszczeniu i stał się kryjówką słynnego z rozbojów Hermana Czettritza. 6W latach 1491-1497 zamek był własnością króla Władysława Jagiellończyka. 7Rezydencja została oddana pod zastaw rodzinie Hochbergów, którzy później wykupili swoje dobra lenne. Zamek stał się wolną własnością dziedziczną Hochbergów aż do 1941 roku. 8W czasie wojny trzydziestoletniej Książ ulegał wielokrotnie zniszczeniu i był wielokrotnie przebudowywany. 9Konrad Ernst Maksymilian von Hochberg przekształcił średniowieczną siedzibę w barokową rezydencję. 10Za rządów Hansa Heinricha V majątek został gospodarczo wzmocniony przez nadanie mu królewskim aktem formy majoratu. Oznaczało to, że dobra Książa przestały podlegać podziałom między spadkobierców, a dziedzicznym panem zostawał najstarszy syn. Home Książki Historia Zamek Książ legenda III Rzeszy Mity dotyczące wojennych losów Zamku Książ; badania dyrektora Instytutu Medycyny Lotniczej prof. Strugholda prowadzone w Rząsinach koło Gryfowa Śląskiego, bogaty zbiór archiwalnych ilustracji. Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni. Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie: • online • przelewem • kartą płatniczą • Blikiem • podczas odbioru W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę. papierowe ebook audiobook wszystkie formaty Sortuj: Książki autora Podobne książki Oceny Średnia ocen 7,0 / 10 2 ocen Twoja ocena 0 / 10 Cytaty Powiązane treści Zamek Książ na pewno należy do najbardziej znanych atrakcji turystycznych Dolnego Śląska. Niektórzy powiedzą nawet, że jest największą atrakcją regionu. Bo jest niewątpliwie piękny, tylko jasny gwint, mam z nim problem. Zamek Książ najlepiej widać z punktu widokowego. Jest zjawiskowy, majestatyczny i piękny. Położony na tle zieleni lasów i wspaniale ukształtowanego Książeńskiego Parku Krajobrazowego, przyciąga wzrok. Zapewne na tle bezchmurnego, niebieskiego nieba lub malowniczy podświetlony nocą, zachwyca. Pewnie tak samo jest jesienią, pośród kolorowych liści. Cóż, ja na krystaliczne niebo nie trafiłem, a zamek zwiedzałem latem. Ale mówi się trudno i tak pięknie prezentował się na tle lasów. Spis treści1 Zwiedzanie Zamku Sala Maksymiliana. Wnętrze, które Ogrody zamku Książ2 Inne atrakcje zamku3 Księżna Daisy. Pani na zamku Książ4 Historia zamku Książ5 Zamek Książ. Czy warto?6 Książ. Ceny biletów, parking, informacje Zwiedzanie Zamku Książ Każde zwiedzanie zaczyna się obecnie od kupna biletów. Zatem i my, po tym jak zaparkowaliśmy na nieodległym parkingu, podeszliśmy pod zamek i ustawiliśmy się w kolejce do kasy. Był jeszcze wczesny poranek, zatem kolejka była skromna. Bilety były dostępne od ręki, zatem po chwili wchodziliśmy już do wnętrza. Pałac zwiedza się tym ciekawiej, że można kupić audioprzewodnik, który pozwala zatrzymać się w wybranym miejscu i odsłuchać historii. I w ten sposób poznajemy historię Zamku Książ od początku, po dzień dzisiejszy. Makieta pokazująca, jak w XIV wieku wyglądał zamek Książ Przewodnik zwraca uwagę na kluczowe fakty i elementy. Dzięki temu np. nie przegapimy pozostałości najstarszych murów, które pozostały z zamku, który wzniósł jeszcze Bolko I. Ale jest też czas, by zapoznać się z makietami, jak wyglądał dzisiejszy pałac, kiedy pełnił jeszcze funkcje obronne dla tej części Dolnego Śląska i był zwany „Kluczem do Śląska”. Trasa poprowadzona jest tak, by odkrywać kolejne przebudowy i zmiany jakie zachodziły w murach. Bo też właściciele zmieniali się co jakiś czas i każdy odcisnął swoje piętno na tym imponującym kompleksie. Wreszcie przewodnik opisuje sale, przez które przechodzimy. Oczywiście trasa zwiedzania nie wiedzie przez wszystkie komnaty, bo tych jest tu kilkaset, jak przystało na trzeci co do wielkości zamek w Polsce. Pierwszy to krzyżacki Malbork, a drugi Zamek Królewski na Wawelu. Zobaczymy tu odrestaurowany Salon Biały, Salon Zielony, Salon Chiński… ale przede wszystkim Salę Maksymiliana. I tej ostatniej poświęcę więcej czasu poniżej. Zobaczcie też kilka zdjęć. Sala Maksymiliana. Wnętrze, które lśni Nazwa Sala Maksymiliana pochodzi od fundatora barokowego skrzydła zamku Książ oraz tejże sali. Pomysł i fundusze na przebudowę pochodziły od Konrada Ernsta Maksymiliana. Remont i budowa trwała w latach 1722-1732. To wtedy zamek przestał być obronnym, a stał się piękną rezydencją. Miał olśniewać i onieśmielać tych, którzy przybywali tu z wizytą. Sala Maksymiliana. Reprezentacyjna sala zamku Książ Czytając o Zamku Książ spotkałem się z opinią, że Sala Maksymiliana to najpiękniejsza sala na Dolnym Śląsku. Pozwalam sobie nie zgodzić się z tym twierdzeniem, bo o wiele większe wrażenie zrobiła na mnie sala balowa w klasztorze Cystersów w Lubiążu. A pewnie jeszcze większe wrażenie robi Aula Leopoldina we Wrocławiu. Tylko tej ostatniej nie miałem przyjemności widzieć na własne oczy. Balkon dla orkiestry, która grała podczas uroczystości odbywających się w Sali Maksymiliana Nie umniejsza to jednak Książowi, bo tu też jest bogato, pięknie i strojnie. Dwa duże lustra wiszą nad rzeźbionymi czarnymi kominkami z włoskiego marmuru. Przez ogromne okna wpada tu mnóstwo światła dziennego, ale by także po zmroku sala była oświetlona, nad głowami wiszą piękne ponad nimi zobaczymy trzy balkony. To przestrzeń niegdyś przeznaczona dla orkiestry, która przygrywała bawiącym się poniżej arystokratom. Są też dwa inne małe balkony. Wychodzą one na salę z prywatnych pokoi właścicieli zamku. Są idealnie skomponowane z ozdobami, które prowadzą w kierunku wspomnianych wyżej kominków. Kominek z czarnego marmuru w Sali Maksymiliana zamku Książ Prawdziwą wisienką na torcie jest tu jednak sufit i przedstawiona na nim scena. Jak przystało na tak znamienite miejsce, nad głowami gości przedstawiona jest mitologiczna historia. W centralnym punkcie mistrz Antoni Feliks Scheffler namalował na suficie mitycznego Pegaza. A tuż obok niego Atenę, która otoczona jest przez dziewięć muz. Każda z nich przedstawiona jest z atrybutami, związanymi z dziedziną, którą się opiekowały. Jedna z muz siedzi na kamieniu, na którym namalowano datę ukończenia plafonu – 1732. W rogach znajdują się medaliony, na których też umieszczono mitologiczne sceny i postaci. Jest zatem Apollo i Marsjasz, Atena i Arachne na kolejnym Erynie opuszczają Hades, by na czwartym nadlatujące Erynie niosły nieszczęście, gniew, zemstę i karę. Ozdobny plafon w Sali Maksymiliana zamku Książ Niestety jak przystało na tak wspaniałe miejsce, to tu zatrzymuje się najwięcej osób i każdy z zadartą głową słucha opowieści i historii sączących się do ucha z audioprzewodnika. I z tego powodu ciężko o dobre zdjęcie Sali Maksymiliana. Bo nie ukrywam, że chciałbym w tej sali pobyć kilka minut sam… Ogrody zamku Książ I kiedy zobaczymy już wszystkie komnaty przeznaczone do zwiedzania, wyjdziemy w jedną z najpiękniejszych przestrzeni. To pałacowe ogrody! Wcześniej była okazja podziwiać je z okien, ale z bliska robią nie mniejsze wrażenie, kiedy można pospacerować pośród idealnie utrzymanych klombów, rabat, przyciętych żywopłotów. W Zamku Książ zadbano o każdy detal, cóż… panująca tu przez 500 lat rodzina Hochbergów miała czas stworzyć i urządzić prawdziwą rodową siedzibę. Spójrzcie tylko na to zdjęcie, czyż nie jest pięknie?! Ogród zamkowy w Książu Inne atrakcje zamku Oprócz górującego nad okolicą zamku w Książu jest jeszcze kilka miejsc, do których warto zajść. Jednym z najciekawszych są niewątpliwie podziemia zamkowe. Nie, to nie są starodawne piwnice, kazamaty, w których było więzienie, magazyny i sale tortur. Otóż w trakcie drugiej wojny światowej Niemcy włączyli Książ do tajnego projektu Riese. Jeśli kojarzycie Sztolnie Walimskie, kompleks Włodarz i Osówka, to o tym mowa. Pod zamkiem powstała sieć podziemnych korytarzy, a sam pałac też został przez hitlerowców zdewastowany, by dostosować go do potrzeb. Ale jaki był cel tych tuneli, tego na pewno nikt nie wie. Podziemia pod zamkiem Książ można zwiedzać, ale niestety pierwsze dostępne bilety na tą trasę można było kupić na popołudnie, zatem nie czekaliśmy. Makieta podziemi wydrążonych pod Książem przez hitlerowskie Niemcy Oprócz potężnego zamku jest tu też przepiękny park, po którym można spacerować godzinami. I warto to zrobić, bo przecież tak dojdziemy do punktu widokowego, z którego pochodzi najwięcej zdjęć zamku Książ. Jeśli będzie dobra pogoda, na pewno nie pożałujemy, że przyszliśmy na platformę tego jest tu też mauzoleum Hochbergów, gdzie spoczywają doczesne szczątki właścicieli Książa. Alejka z ozdobną bramą prowadząca do zamku Książ. Kolejnym miejscem, które powinno się znaleźć na Waszej trasie zwiedzania miejsc związanych z właścicielami zamku Książ, to palmiarnia. Znajduje się jakieś trzy kilometry dalej i możecie do niej podejść lub podjechać samochodem. Wewnątrz oprócz wielu egzotycznych roślin zobaczycie np. wybieg dla lemurów, które ganiają się ku uciesze dzieci i dorosłych. A kiedy ja zwiedzałem palmiarnię, była w niej przepiękna wystawa bonsai. Rośliny w palmiarni zamku Książ Księżna Daisy. Pani na zamku Książ Postacią nieodzownie złączoną z zamkiem Książ jest księżna Daisy, czyli Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless, po polsku zwana też Stokrotką. Skąd angielska arystokratka wzięła się na Dolnym Śląsku? Odpowiedź jest prosta: przez małżeństwo z tutejszym arystokratą. Poznali się w Londynie, gdzie jej przyszły mąż Hans Heinrich Hochberg był dyplomatą. Ślub był iście książęcy, a błogosławieństwa udzieliła ówczesna królowa Anglii Wiktoria. Świadkiem zaś był późniejszy król Anglii Edward VII. Jak widać początek był z tak zwanego wysokiego C! Salon Biały na zamku Książ Po ślubie Daisy wybrała Książ na swoją ulubioną siedzibę. Co prawda Hochbergowie jako ówcześni potentaci ekonomiczni mieli kilka okazałych siedzib, jak np. ta w Pszczynie, ale księżna najlepiej czuła się na zamku Książ. I to stąd prowadziła swoją działalność. Chociaż trzeba też przyznać, że arystokratka bardzo, ale to bardzo wiele podróżowała. Ponieważ jednak z czasem między nią a jej mężem nie układało się za dobrze, księżna poświęcała bardzo wiele czasu działalności społecznej. Czerpiąc z majątku małżonka, ale przeprowadzając też liczne kwesty, starała się dbać o uboższe warstwy społeczne. Powoli rodziła się jej legenda. Daisy zakładała darmowe szkoły dla robotnic, by dzięki wykształceniu, mogły być bardziej świadome i poprawić swój los. Dzięki niej spadła śmiertelność niemowląt, bo zaczęto rozdawać darmowe, pasteryzowane mleko. Zbudowała oczyszczalnię ścieków w Wałbrzychu, dzięki czemu częste epidemie tyfusu w tym rejonie odeszły w niepamięć. Dzięki niej zbudowano ośrodek dla niepełnosprawnych dzieci, opiekowała się sierocińcem dla dzieci robotników, inwestowała w przychodnie lekarskie. Salon Zielony zamku Książ. W takich pomieszczeniach wiodła życie wielka filantropka, zabiegająca o godniejsze życie okolicznej ludności. Podczas pierwszej wojny działała w Czerwonym Krzyżu, sama pomagała w szpitalach. Starała się wywierać presję na humanitarne traktowanie jeńców wojennych. Następne lata były dla Daisy trudne. Rozwód z mężem, postępująca choroba uniemożliwiająca normalne chodzenie, liczne przeprowadzki, problemy finansowe… Do Książa wraca w 1935 i wraca do niej to, co dawała. Okoliczna ludność przynosi jej własnej roboty ciasta i inne domowe wyroby. Wszyscy pamiętają, co za młodu robiła dla chłopów i robotników. Dobro wraca. Niestety śmierć spotyka dawną lecz zubożałą już arystokratkę nie w Książu, który musiała opuścić i w którym panoszą się naziści, lecz pobliskim Wałbrzychu. Na pogrzeb pomimo zakazu władz przychodzą setki osób. Śmierć tak znaczącej dla regionu osoby, nie mogła przejść niezauważona. Historia zamku Książ Kiedy dokładnie powstał zamek Książ? Tego nie wiadomo, ale można przypuszczać, że w tym miejscu z racji dogodnej lokalizacji obronnej stały wcześniej jakieś warownie. Pierwszy raz na kartach historii pojawił się w roku 1293, bo panem na Książu zaczął się tytułować Bolko I Surowy. Doceniając lokalizację zamku, przeniósł w to miejsce swoją siedzibę z Lwówka. Tak powstała „Książęca Góra”, zwana też „Kluczem do Śląska”. Lew strzegący wejścia do zamku Książ Nie ma co się skupiać na wymienianiu kolejnych władców na zamku, bo wielokrotnie przechodzi on z rąk do rąk. Jest zdobywany, sprzedawany i nadawany przez władców. Najbardziej doniosłą w skutkach datą staje się dla zamku 11 czerwiec 1509 roku. To w tym dniu Kunz von Hoberg staje się drogą kupna właścicielem zamku Książ. Ród Hochbergów zaczyna kilkusetletnie władanie nad zamkiem. Jeśli jesteście ciekawi, to pierwsze nazwisko jest zapisane bez błędu. Po prostu od 1714 roku ród zaczyna się zwać Hochbergami zamiast Hobergami. Twierdza staje się siedzibą rodową, która kilkukrotnie ulega wielkim przebudowom. Pierwszą jest ta, którą inicjuje Konrad Ernest Maximilian von Hochberg. To wtedy zamek traci charakter obronny, za to pojawia się przedzamcze, dobudowane jest całe barokowe skrzydło, a także Dziedziniec Honorowy. Wtedy też powstaje pawilon letni, który w XIX wieku zostaje przekształcony na rodzinne mauzoleum. Mury zamku Książ Oczywiście wiatry historii mają wpływ także na zamek Książ. Podczas wojen jest on niszczony i plądrowany. Miało to miejsce chociażby w trakcie wojny trzydziestoletniej. Za każdym razem jednak zostaje odbudowany i odzyskuje blask. I dzieje się tak aż do 1941 roku, kiedy to Niemcy pod przywództwem Hitlera konfiskują zamek. Wtedy też zaczyna się budowa pod zamkiem tajemniczego kompleksu. Czemu miał on służyć? Nie wiadomo, być może miała to być jedna z kwater Hitlera, a może jakieś laboratorium lub fabryka? Nie ma tu zgodności, bo dokumentacji też nie ma. Ciekawostką na temat Książa jest natomiast to, że przez jakiś czas w zamku Książ przechowywano zbiory z biblioteki w Berlinie, tak zwanej Berlinki. Potem przewieziono je, w celu ukrycia do opactwa w nieodległym Krzeszowie. Po tym jak wnętrza zamku przez kilka lat niszczyli naziści, dzieła zniszczenia dopełniają żołnierze radzieccy, którzy wywożą co się da na wschód do matuszki Rassiji. Zamek zaczyna niszczeć i jest pozostawiony sam sobie aż do roku 1956. Wtedy to konserwator zabytków z Wrocławia zaczyna zabezpieczenie i restaurację zabytkowych murów. A od 1974 zaczyna się rekonstrukcja wnętrz. Prace trwają rok za rokiem aż po dziś dzień, bo tak ogromny gmach wymaga wielu remontów i dbałości o wnętrza, dach i elewację. Dziś to muzeum, które co roku odwiedza kilkaset tysięcy turystów. Widok na zamek Książ z przedzamcza Zamek Książ. Czy warto? Na początku artykułu napisałem, że mam z zamkiem Książ pewien problem. I nie chodzi o to, że jest on brzydki, że żałuję, że przyjechałem, że w środku nic nie ma, że trzeba oglądać mury i używać wyobraźni. Nic z tych rzeczy! Problemem jest popularność tego miejsca. Dość powiedzieć, że rokrocznie odwiedza go 300 000 turystów. To tak potężna liczba, że w zasadzie uniemożliwia spokojne zwiedzanie. Świadczy o tym chociażby fakt potężnych kolejek, które tworzą się przed zamkową kasą. A przecież oprócz sprzedaży stacjonarnej, sporo osób kupuje bilet online. Tak, to pozwala uniknąć stania w kolejce i można wejść zwiedzać „z marszu”. Ale… nie ma co się dziwić, że takie tłumy przyjeżdżają zobaczyć jedną z największych atrakcji Dolnego Śląska. Chociaż przyznam, że chętnie przyjadę tu po raz drugi, jednak na pewno poza sezonem wakacyjnym. Nie tylko po to, by zrobić zdjęcie zamku przy dobrej pogodzie, ale też dlatego, że chciałbym zobaczyć drążone pod zamkiem tunele. Książ. Ceny biletów, parking, informacje Bilet do zamku Książ kosztuje: Bilet normalny z audioprzewodnikiem do zamku i palmiarni: – 45 zł Bilet ulgowy z audioprzewodnikiem do zamku i palmiarni – 35 zł Bilet normalny zamek, podziemia, palmiarnia – 65zł Bilet ulgowy zamek, podziemia, palmiarnia – 55zł Bilet normalny do mauzoleum – 9 zł Bilet ulgowy do mauzoleum – 7 zł Podziemia bilet normalny – 29 zł Podziemia bilet ulgowy – 24 zł Tuż przy zamku istnieje mały parking, na którym da się zaparkować, ale w zasadzie nie ma tam prawie miejsca i obstawiam, że parkują tam głównie goście hotelowi. Dlatego proponuję kierować się w Google Maps na „parking główny przy zamku Książ”. Spory plac, na którym parkują nie tylko samochody osobowe, ale także autobusy. Oczywiście jest to parking płatny. Do zamku jest stąd około kilometr piechotą. Bez samochodu do zamku można dotrzeć pociągiem. Dojeżdżacie do stacji Szczawienko i tu wysiadacie. I wyjścia są dwa: albo decydujecie się na spacer (odległość do zamku Książ to 3,5km), albo czekacie na autobus numer 12, którego część kursów przedłużona jest do zamku. Jeśli podejdziecie jakieś 900 metrów, to wybór poszerzy się jeszcze o linię numer 8. Nocleg w Książu A jeśli chcecie spędzić noc w Książu, to kilkadziesiąt metrów od głównego kompleksu znajduje się hotel. Nie spędzicie co prawda nocy w zamkowych komnatach, ale w zależności od oczekiwań, standard możecie dostać niemal królewski. Jeśli zdecydujecie się na apartament. Ceny za taki nocleg są co prawda na książęcą kieszeń, ale możliwość jest. A raz lub kilka razy w życiu chyba można 🙂 Zamek Książ (fot. JaanJanesmae, udostępniono na licencji: Książ to – po Malborku i Wawelu – trzeci co do wielkości kompleks zamkowy w Polsce. Jego początki sięgają średniowiecza, choć to późniejsza historia znana jest najlepiej. Niewiele dziś wiadomo o pierwszych wiekach istnienia budowli. Na pewno od samego początku Fürstenstein (niemiecka nazwa) był pełen tajemnic. Często przechodził z rąk do rąk, był niszczony podczas wojen, należał do różnych władców i państw. To jednak nie średniowieczne dzieje budzą dziś najwięcej emocji wśród większości odwiedzających, lecz opowieści o angielskiej arystokratce Daisy Hochberg von Pless (1873-1943?). Legenda o jej zaginionym naszyjniku z pereł jest nadal żywa, a postać księżnej zakorzeniła się w kulturze popularnej. Pani na Książu znana jest choćby z filmu Filipa Bajona Magnata (1986) oraz książek Pan Samochodzik i perły księżnej Daisy Igi Karst (2005) i Ciemno, prawie noc Joanny Bator (2012, ekranizacja 2019). Nie mniejszym zainteresowaniem cieszy się najbardziej tajemnicza spośród tras zamkowych, czyli wydrążone w latach 1943-1945 podziemia zamku, które zostały otwarte dla turystów dopiero w 2018 roku. Wciąż nie wiadomo jak dużą mają powierzchnię, jakie było przeznaczenie pomieszczeń i jaką właściwie rolę miały one odgrywać w projekcie Książ: jak stał się własnością rodu Hochbergów?Pierwsza historyczna wzmianka o warowni pochodzi z ostatniej dekady XIII wieku, kiedy zamek został zbudowany dla Bolka I Surowego, który od 1291 roku tytułował się „panem na Książu”. Był to jeden z wielu obiektów obronnych zbudowanych za panowania księcia świdnicko-jaworskiego. Po wygaśnięciu tej linii Piastów, zamek stał się własnością czeskich Luksemburgów, a od 1463 roku należał do nowego władcy na Hradczanach – króla Jerzego z Podiebradów. Następnie w latach 1482-1490 zamek Książ przeszedł we władanie króla Węgier Macieja Korwina i był zarządzany przez Georga von Steina. To właśnie jemu zawdzięcza kluczowe modyfikacje architektoniczne – zmianę charakteru z typowo obronnego na mieszkalny. Nowopowstała część kompleksu do dzisiaj znana jest pod nazwą „skrzydło Macieja”.W latach 1497-1508 kompleks zamkowy pod Wałbrzychem (obecnie dzielnica miasta) należał do Władysława II Jagiellończyka. Następnie monarcha przekazał tę część swoich dóbr Johannowi von Haugwitz. Kluczową datą w dziejach Książa był rok 1509, kiedy kanclerz Haugwitz scedował swoje prawa na rycerza Konrada von Hoberg (Hochberg). Ten możny ród szybko rósł w siłę i stał się jedną z najpotężniejszych familii w Niemczech. W XVII wieku Hochbergowie otrzymali dziedziczny tytuł hrabiowski, a w XIX wieku książęcy. Zamek znajdował się we władaniu rodziny aż do konfiskaty przez nazistów w 1941 Książ: Zielony Salon (fot. Paweł Marynowski, udostępniono na licencji: CC BY-SA Książ był przebudowywany wielokrotnie. Szybko zniszczono wały, rowy, fosy i część murów. W XVIII wieku, w wyniku tzw. pierwszej wielkiej przebudowy (1705-1742), powstało reprezentacyjne skrzydło barokowe, Dziedziniec Honorowy, a także oficyny, łaźnia, biblioteka i budynek bramny na podzamczu oraz pawilon letni, który stał się później kaplicą grobową rodziny. W 1856 roku panem na Książu został Jan Henryk XI, wybitny przedstawiciel rodu, jeden z najbogatszych obywateli Niemiec, uhonorowany najwyższym pruskim tytułem książęcym – arcyksięcia. W tym czasie Hochbergowie uchodzili za trzeci – po Hohenzollernach i książętach Hohenlohe – najbogatszy ród cesarstwa. Do rodziny należały warte ponad sto milionów marek dobra na Śląsku: kopalnie, fabryki, elektrownie, kamieniołomy, browary, zamki w Książu i Pszczynie (niem. Pless), kurort Szczawno-Zdrój, a także rezydencje w Berlinie, Monachium, Wrocławiu i były osiągnięcia Jana Henryka XI i dlaczego jego postać jest tak ważna w historii zamku? Przede wszystkim arcyksiążę był filantropem, który pod koniec XIX wieku na cele społeczne wydawał rocznie kilkadziesiąt tysięcy marek. Organizował edukację dla młodych robotników, stworzył bezpłatną szkołę kucharską dla córek pracowników zatrudnionych w wałbrzyskich kopalniach, zorganizował bezprecedensowy wówczas system zabezpieczenia socjalnego dla swoich pracowników – kasy pogrzebowe, chorobowe i wdowie. Część badaczy twierdzi nawet, że jego inicjatywy stały się podwalinami słynnej reformy socjalnej kanclerza Bismarcka. Wspierał również, nie bacząc na wyznanie, liczne parafie położone na jego ziemiach. Był inicjatorem budowy nowych dróg i która wyprzedzała swoją epokęSyn arcyksięcia Jan Henryk XV przeprowadził tzw. drugą wielką przebudowę. W latach 1908-1923 powstały dwa neorenesansowe skrzydła. Wieża zamkowa została zwieńczona hełmem z latarnią, a tarasy otrzymały widoczną do dnia dzisiejszego formę. Z historią zamku bezpośrednio związana jest także żona „wielkiego budowniczego” – Maria Teresa Cornwallis West, którą poślubił w Londynie 8 grudnia 1891 roku. Patronem związku był książę Walii, syn królowej Wiktorii i przyszły król Wielkiej Brytanii Edward VII, będący jednocześnie ojcem chrzestnym urodziwej arystokratki, a być może także jej biologicznym Henryk XV (fot. Bundesarchiv Bild 183-2007-0327-503, udostępniono na licencji: CC BY-SA de)Księżna Daisy była filantropką, pacyfistką, autorką pamiętników i skandalistką (podejrzewano ją o romans z cesarzem Wilhelmem II), którą można nawet określić mianem ówczesnej celebrytki. Wspomnienia księżnej należą do najlepszych źródeł opisujących życie arystokracji na początku XX wieku. Pamiętniki były bardzo popularne, lecz autorkę oskarżano o przekłamania i egocentryzm, przez co publikacje nie przyniosły jej szczególnego przełomie wieków uchodziła za jedną z najpiękniejszych kobiet epoki. Była inteligentną, miłą, elokwentną, modnie ubraną, pełną wdzięku, uzdolnioną artystycznie (pięknie śpiewała), zgrabną blondynką o niebieskich oczach, stąd nie może dziwić, że aż do 1914 roku brylowała na salonach. Przyjaźniła się z córkami Mikołaja II. W tym czasie dużo podróżowała pomiędzy europejskimi stolicami, odwiedziła także francuską Riwierę, Włochy, Indię, Egipt oraz Malaje. W podróż poślubną małżonkowie udali się natomiast w rejs do Afryki, gdzie wyłowiono perły do jej słynnego kilkumetrowego 1935 roku, już jako poruszająca się na wózku inwalidzkim schorowana rozwódka (przypuszcza się, że chorowała na stwardnienie rozsiane), księżna wróciła do Książa. W tym czasie zamek (wciąż w granicach Niemiec) był rzadko odwiedzany przez Hochbergów i zaczął być udostępniany dla ruchu turystycznego. Jan Henryk XV mieszkał wówczas w polskiej e-book Marka Telera pt. „Kochanki, bastardzi, oszuści. Nieprawe łoża królów Polski: XVI–XVIII wiek”Marek Teler„Kochanki, bastardzi, oszuści. Nieprawe łoża królów Polski: XVI–XVIII wiek”Wydawca: PROMOHISTORIA [ Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)Książkę można też kupić jako audiobook, w tej samej cenie. Przejdź do możliwości zakupu audiobooka!Księżna Daisy (domena publiczna)W ostatnich latach życia księżna była nękana przez nazistowskie służby. Mimo szykan ze strony Niemców wysyłała paczki z żywnością do obozu koncentracyjnego Groß-Rosen. Miała trzech synów. Jeden z nich (Alexander) przyjął obywatelstwo polskie i podczas wojny walczył w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie, pod Monte Cassino. Jerzy Rostkowski przypuszcza, że angielska arystokratka na krótko przed śmiercią mogła być „najlepszym i dysponującym największą ilością wartościowych źródeł brytyjskim szpiegiem na tym terenie”.Podobno do końca życia(...) bił z niej taki majestat, że [gestapowcy i esesmani - PB] pokornieli, stawali się grzeczni i układni, spełniając wyrażone życzenia, chociaż uprzednio odgrażali się, że zajdą za skórę tej przeklętej Angielce (wspomnienia dawnego stajennego księżnej).W jej pogrzebie, mimo zakazu, uczestniczyły setki pamiętających ją osób. Prawdopodobnie najpierw została pochowana w rodzinnym mauzoleum, które w 1945 roku zostało splądrowane przez żołnierzy sowieckich. Nie wiadomo, gdzie dziś znajdują się szczątki kobiety, co więcej nawet data i okoliczności jej śmierci nie są do końca jasne. Znana jest jeszcze inna wersja wydarzeń z ostatnich lat jej życia – zgodnie z nią, zagrożona aresztowaniem arystokratka, do końca wojny ukrywała się przed niemieckim aparatem bezpieczeństwa dzięki zaufanej przedstawicielką rodu Hochberg, która urodziła się w Książu, była wnuczka księżnej Daisy – Beatrice Maria Luise Margarethe. Arystokratka po raz ostatni odwiedziła zamek Książ w 2014 roku, wybierając się w sentymentalną podróż w czasy swojego dzieciństwa. Zmarła 12 października 2021 roku w wieku 92 podziemnej trasy turystycznejKsiążańskie podziemia obejmują półkilometrowy odcinek, który znajduje się pięćdziesiąt metrów pod zamkiem – wzdłuż tarasów w kierunku głównego wejścia do budynku. Odwiedzający mogą oglądać korytarze wydrążone w skałach przez więźniów obozu Groß-Rosen (jego filia znajdowała się w Książu), komory bunkra, wybetonowaną halę, miejsce poszukiwań domniemanego dworca kolejowego, zasypany szyb windowy prowadzący do Dziedzińca Honorowego oraz sztolnie ewakuacyjne. Podziemia zostały wybetonowane przy wykorzystaniu wysokiej jakości cementu portlandzkiego, stąd badacze są skłonni przypuszczać, że na zamku mogła mieścić się jedna z głównych kwater Hitlera i nie wykluczają, że faktycznie tunele mają dwukrotnie większą powierzchnię niż dotychczas Książa (fot. Marie Čcheidzeová, udostępniono na licencji: CC BY-SA w trakcie wojny Niemcy zdecydowali się przenieść na Dolny Śląsk zakłady przemysłowe pracujące dla sektora zbrojeniowego? Zalesione tereny Gór Sowich i Wałbrzyskich zmniejszały ryzyko zlokalizowania, co więcej, oddalone były od terenów Rzeszy bombardowanych przez Aliantów. Nie bez znaczenia pozostawało też to, że naziści mieli oparcie w miejscowej ludności (która uważała okoliczne tereny za rdzennie niemieckie), a dodatkowym argumentem za decyzją była zapewne niewielka gęstość ramach projektu Riese (Olbrzym) poza nową kwaterą dowodzenia budowano wielkie schrony. Być może miała zostać tu przeniesiona z wyspy Uznam produkcja rakiet V1 i V2. Historycy i badacze tajemnic wojennych mają również inne teorie. Z uwagi na bliskość złóż uranu Niemcy mogli umiejscowić w okolicach Wałbrzycha zakłady pracujące nad bronią jądrową. Igor Witkowski, fizyk i dziennikarz zajmujący się techniką wojskową III Rzeszy, uważa „wątek jądrowy” za pewny i dodaje, że dobrze zdawali sobie z tego sprawę Sowieci wkraczający w 1945 roku na Dolny Śląsk, którzy do wywiadowczego rozpoznania tych okolic delegowali Lwa Arcymowicza, wybitnego fizyka jądrowego. Sam zamek Książ mógł być także tajnym magazynem dzieł sztuki. Według Jerzego Rostkowskiego marszałek Göring postanowił ukryć w dawnej siedzibie Hochbergów bezcenne zbiory, wywiezione w 1943 roku z klasztoru Monte Książ: dalsze losyPo II wojnie światowej zdewastowany i zniszczony kompleks zamkowy były plądrowany przez miejscową ludność. Dopiero w latach 50. XX wieku obiekt został zabezpieczony przez konserwatorów. Prace remontowe na większą skalę rozpoczęto jednak stosunkowo późno, bo w 1974 roku. Obecnie obiektem zarządza spółka Zamek Książ w Wałbrzychu, której właścicielem jest miasto Wałbrzych. W 2015 roku otwarto tam wystawę „Metamorfozy Zamku Książ”, a na ściany budynku po latach wróciło wiele dzieł z kolekcji a także pozostałe obiekty składające się na kompleks Riese – przede wszystkim Ossówka, Włodarz i Walim-Rzeczka – należą dziś do największych atrakcji turystycznych Dolnego Śląska, który reklamuje się hasłem: „nie do opowiedzenia, do zobaczenia”. Warto zatem jak najszybciej wyruszyć na historyczny szlak, by samemu zobaczyć dziedzictwo Hochbergów, zgubić się w jednym z ponad czterystu pomieszczeń zamkowych i „spotkać” księżną Daisy podczas nocnego Marek, Woch Magdalena, Zamek Książ. Historia i tajemnice, Wydawnictwo Marek Dudziak JMK, Konin żyje ostatnia hrabianka von Hochberg urodzona w Książu, [w:] [ (dostęp: Strona Zamku Książ w Wałbrzychu, [ (dostęp: Jerzy, Zamek Książ. Zapomniana tajemnica, Agencja Wydawnicza CB, Warszawa Jerzy, Podziemia III Rzeszy. Tajemnice Książa, Wałbrzycha i Szczawna-Zdroju, Rebis, Poznań Bogna, Dama z perłami, [w:] Daisy Hochberg von Pless (red.), Taniec na wulkanie, Arcana, Kraków 2009. redakcja: Jakub Jagodziński Polecamy e-book Michała Gadzińskiego – „Tudorowie. Od Henryka VIII do Elżbiety”Michał Gadziński„Tudorowie. Od Henryka VIII do Elżbiety”11,90 złWydawca: PROMOHISTORIA [ ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

zamek książ historia i legendy