dlaczego warto trzymać pieniądze w banku
Dlaczego pieniądze powinno się trzymać w banku, a nie "pod poduszką"? Rachunki bankowe to nie tylko ogromne ułatwienie w prowadzeniu gospodarstwa domowego, czy też zarządzaniu firmą. Jeśli zastanawiasz się, czy trzymanie pieniędzy w banku wiąże się z jakimkolwiek ryzykiem, to powinieneś wiedzieć, że każdy bank ubezpiecza Twoje
Przy wyborze rachunku warto więc zorientować się, czy pieniądze, którymi dysponujemy, nie przewyższają limitu, bo nadwyżka będzie znacznie gorzej oprocentowana. Posiadanie konta oszczędnościowego w tym samym banku, w którym masz konto osobiste nie zawsze jest korzystne – warto sprawdzić oprocentowanie i warunki w innych bankach i
Sytuacja dość surrealistyczna: chcesz trzymać pieniądze w banku, ten nie tylko ci za to nie zapłaci, ale wręcz zażąda opłaty. O takim scenariuszu jako pierwsza kilka tygodni temu pisała
1% podatku – dlaczego warto przekazać go na cele dobroczynne? Od wielu już lat każda z osób odprowadzających podatek może przekazać jego 1% (a od 2023 roku 1,5%) wybranej przez siebie organizacji pożytku publicznego (OPP).
Zaginiony przelew Revoluta – to niestety coraz częściej spotykany problem naszych czytelników. Alarmują oni, że przelewy zwrotne do Revoluta grzęzną na rachunkach pośredniczących w mBanku i nie da się ich odzyskać. Zaangażowane instytucje nie widzą w tym swojej winy, a poszkodowani muszą długo czekać na swoje pieniądze.
Wie Lange Dauert Es Vom Kennenlernen Bis Zur Beziehung. Kiedy piszę, że przynajmniej niektórzy z Was powinni rozważyć inwestowanie niewielkiej części oszczędności na rynku kapitałowym – a piszę o tym często i od wielu lat, bo sam w ten sposób lokuję swoje prywatne pieniądze – spotykam się z utyskiwaniem, że „naganiam” klientów cwaniakom z firm inwestycyjnych, którzy żyją z „ubierania” klientów w ryzykowne produkty i prowizji od tego często konkretne przykłady z własnego życia: namówili Was na polisę inwestycyjną, na której straciliście. Potem polecili Wam fundusz inwestycyjny, na którym znów straciliście. Potem produkt strukturyzowany, który po czterech latach wypłacił tylko zainwestowany kapitał (więc de facto też straciliście).Zobacz również:Święty spokój kierowcy w dobie wysokiej inflacji? Bezcenny. Jak można (spróbować) ograniczyć koszty eksploatacji samochodu? I ile to kosztuje? [NOWOCZEŚNI MOBILNI]Jest plan na wakacje za granicą? Jest też problem: wysokie ceny i słaby złoty. Dwa sposoby, by nie dać się złapać w sidła kursowe [MOŻNA SPRYTNIEJ]Cyberbezpieczeństwo w bankach: technologie przyszłości. Jak zmieni się świat bankowości? [BANK NOWOŚCI]Jak po tym wszystkim uwierzyć, że rynek kapitałowy nie jest jedną wielką szulernią? Niestety, bardzo wielu z nas swoja przygodę z inwestowaniem pieniędzy zaczęło od zakupu produktów toksycznych, niedopasowanych do swoich potrzeb, zbyt ryzykownych lub obłożonych zbyt wysokimi to nie znaczy, że inwestowanie jest złe. Trzeba tylko zabrać się za nie przestrzegając kilku podstawowych zasad bezpieczeństwa. To tak, jak z jazdą samochodem: można używać go ostrożnie, albo pójść na ryzyko i rozbić się na najbliższym drzewie. Ludzie giną w wypadkach samochodowych, ale czy to oznacza, że samochody są temu winne?Wiem co mówię, bo swoją przygodę na rynku kapitałowym też zacząłem od popełnienia wszystkich możliwych błędów początkującego inwestora. W ich efekcie straciłem prawie wszystkie oszczędności, ale – szczęście w nieszczęściu – to były stosunkowo małe pieniądze, a ja wyciągnąłem wnioski z porażki i dziś w moim prywatnym portfelu inwestycji jest ponad dwadzieścia inwestycji W BANKU? TO… RYZYKODlaczego od pewnego czasu część oszczędności lokuję poza bankiem? Bo jestem długoterminowym ciułaczem, a w długim terminie – jak mawiał Mark Twain – pewna jest tylko śmierć i podatki (w tym podatek od zysków od kapitału, jak sądzę :-)). W twainowskim katalogu rzeczy pewnych jak w banku dziwnym trafem nie ma… bankowej lokaty. Więc i ja nie traktuję depozytu jako czegoś, co gwarantuje mi, że za 20-30 lat wyjmę więcej, niż dziś 10-25 lat w różnych częściach świata wybuchają kryzysy, które niszczą realną wartość oszczędności w bankach. Mechanizmy kryzysów są różne, ale zwykle efektem końcowym jest wysoka inflacja. Mogę mieć w banku miliony, które będą warte nic lub prawie nic. Większość cennych rzeczy, które mamy w mieszkaniach, jest sprowadzana z zagranicy, za euro i dolary. Może się więc zdarzyć, że moje pieniądze w banku będą „wymienialne” na dużo kilogramów ziemniaków i jabłek, ale na coraz mniej iPadów i w banku są co prawda objęte gwarancjami Bankowego Funduszu Gwarancyjnego (jest w nim aktualnie 16 mld zł) i pośrednio gwarancjami państwowymi, ale ich realna wartość może być zagrożona inflacją i nadzieję, że to się nigdy nie zdarzy (bo oznaczałoby, że polska gospodarka ma poważne kłopoty), ale patrząc na moje oszczędności w perspektywie kilkudziesięciu lat nie mogę tego jednoznacznie wykluczyć. Dlatego część swoich oszczędności lokuję poza bankiem. Jasne, wystawiam je tym samym na inne rodzaje ryzyka, ale uważam, że jeśli chodzi o długoterminowe gromadzenie kapitału powinienem jechać na kilku SPÓŁKI PUBLICZNEJ? TEŻ RYZYKO. ALE sposobem lokowanie długoterminowych oszczędności jest dla mnie pośrednie (z pomocą funduszy inwestycyjnych) lub bezpośrednie (z pomocą biura maklerskiego) posiadanie akcji, czyli „kawałków” przedsiębiorstw. To zupełnie inny sposób lokowania, niż depozyt lokatę pożyczam bankowi pieniądze i umawiam się na stały procent, a bank tymi pieniędzmi obraca i na nich zarabia. Lokując pieniądze w akcje firmy staję się jej współwłaścicielem. Nie mam gwarancji stałego zysku (ani w ogóle jakiegokolwiek), ale jeśli firma jest dobrze zarządzana, to jej wartość powinna „kawałek” firmy zabezpieczam pieniądze przed inflacją, bo on zawsze będzie miał realną wartość,podczas gdy papierowe banknoty – niekoniecznie. Choć z drugiej strony wystawiam się na inne ryzyko – zmiany wyceny rynkowej tego mojego kawałka firmy (czyli możliwość, że ceny jej akcji mocno spadną). Jak duże?To zależy od czasu, na jaki inwestuję pieniądze. W krótkim czasie cenami akcji rządzą emocje i inwestorzy-spekulanci. W długiej perspektywie dobra spółka prawie zawsze będzie zyskiwała na wartości. Gdybym w dniu swoich narodzin zainwestował jednego dolara w akcje McDonald’sa, to dziś miałbym 127 dolarów, bo przez ostatnich 40 lat ta firma ładnie się rozwinęła. Na polskiej giełdzie też są takie przykłady, pisałem o nich DŁUŻEJ INWESTUJESZ, TYM… BEZPIECZNIEJW ostatnich 200 latach – tyle liczy historia giełd – indeksy (czyli agregaty mierzące zmiany wartości wielu giełdowych firm) szły w górę w tempie mniej więcej 7-8% rocznie. Im dłuższy jest mój horyzont inwestycji, tym mniejsze jest ryzyko, że stracę pieniądze (tak to przynajmniej wygląda przez pryzmat średniej statystycznej).Niedawno na jednym z anglojęzycznych blogów znalazłem ciekawe statystyki dotyczące amerykańskiego indeksu S&P 500. Analitycy sprawdzili jakie były zmiany indeksu w krótkiej, średniej i długiej perspektywie we wszystkich możliwych kombinacjach dat dotyczących startu i zakończenia inwestycji. Wyszło im, że inwestując pieniądze na jeden dzień w 54% przypadków w ciągu ostatnich 90 lat inwestor by zarobił, a w 46% przypadków – by horyzont inwestycji do jednego kwartału zwiększyłby prawdopodobieństwo zysku do 68%, lokując na rok miałby już 74% szans na zysk, a przy 10-letniej inwestycji – 94%. Przy 20-letniej prawdopodobieństwo osiągnięcia zysku osiąga 100%.DYWIDENDA, CZYLI NOGA DRUGA I PÓŁAkcje – tak przynajmniej było w przeszłości, co pokazałem na powyższych danych – w długiej perspektywie dawały ochronę zainwestowanego kapitału. Choć oczywiście nie oznacza to, że osiągany zysk był zawsze wyższy, niż ten z bankowego depozytu. Mówiąc uczciwie: były całkiem długie okresy, gdy ceny akcji firm stały w miejscu. W Japonii nie tak dawno taka flauta potrafiła trwać przez jakieś… 25 lat. Takie stanie w miejscu wartości kapitału ulokowanego w akcje musi boleć, zwłaszcza gdy banki płacą solidne lepiej jest zainwestować swoje pieniądze w akcje firmy, która nie tylko jest dobrze zarządzana, ale i wypłaca dywidendę. Czyli raz w roku (lub częściej – w USA i Wielkiej Brytanii są spółki i fundusze wypłacające dywidendy raz na kwartał lub nawet raz w miesiącu) spółka zwołuje wszystkich akcjonariuszy i oni decydują jaka część zysku firmy powinna iść na w Polsce spółki, które przeznaczają na dywidendę rok w rok prawie cały zysk, co oznacza, że z każdej posiadanej akcji jej właściciel dostaje solidny zastrzyk teraz te dwie rzeczy: ochronę kapitału wynikającą z długoterminowości inwestycji i dywidendę. Jeśli mam akcje, których wartość co najmniej stoi w miejscu (tak było w długim terminie w USA), a jednocześnie spółka, która te akcje wyemitowała, wypłaca raz w roku dywidendę, to ta dywidenda jest tak naprawdę… odpowiednikiem bankowego długim okresie mogę traktować akcje spółki jak rodzaj długoterminowego depozytu, który dziś będzie większy, jutro mniejszy, ale w perspektywie 20-30 lat realnie nie powinien stracić na wartości w stosunku do dnia dzisiejszego. Zaś wypłacana przez spółkę dywidenda zapewnia mi realny zysk z zainwestowanego spółki – jak Coca Cola na rynku amerykańskim, ale i kilka spółek w Polsce – które wypłacają dywidendę nieprzerwanie od 15-20 lat. Oczywiście: zawsze jest ryzyko, że dana spółka w długim okresie okaże się gorsza, niż średnia rynkowa i nie utrzyma nominalnej wartości kapitału, który w nią zainwestowałem. Jest też ryzyko, że spółka, która wypłacała zawsze dywidendę, nagle jej nie wypłaci lub ją warto rozpraszać ryzyko i mieć udziały w co najmniej kilku tzw. spółkach dywidendowych (czyli takich, które przyjęły, że będą prowadzić długoterminową politykę dotyczącą wypłaty dywidendy). Albo kupić udziały w funduszu, który (o plusach i minusach funduszy napiszę w jednym z kolejnych odcinków) ma udziały w kilkudziesięciu spółkach WAŻNIEJSZA, NIŻ WZROST CENY AKCJI?Dochody z dywidendy stanowią bardzo poważny składnik opłacalności lokowania w akcje spółek. Spójrzcie na dotychczasową giełdową historię PZU. To duży koncern, stabilny i przewidywalny, więc jego akcje nie rosną szybko. W ciągu pięciu lat wzrosły o 25%. Ale doliczając do tego wypłacaną co roku dywidendę…Nooo, razem z nią dochód inwestorów wyniósł 80%. Podobne wyniki dają statystyki amerykańskie za ostatnie 140 lat. Głównym składnikiem zysku inwestorów z trzymania akcji była w przeszłości (spójrzcie na obrazek poniżej) dywidenda reinwestowana w akcje ultraciekawy wykres, pokazujący jak na dłoni, że dywidendy zapewniały w przeszłości i zapewniają do dziś gros rentowności inwestycji w akcje zaliczane do amerykańskiego indeksu S&P wykresu wynika, że na łączną średnią stopę zysku z indeksu S&P 500 w latach 1871-2008, która wniosła 9,09%, składa się 2,14% realnego wzrostu kapitału w wyniku przyrostu kursów akcji powyżej wskaźnika inflacji, 2,24% owego wskaźnika inflacji, ujmowanego w nominalnej stopie zwrotu oraz 4,71% zysku z dywidend przy założeniu, że jest reinwestowany w akcje spółek, które je właśnie uważam, że długoterminowe lokowanie pieniędzy w akcje spółek dywidendowych nie jest dużo bardziej ryzykowne, niż trzymanie pieniędzy w banku. Lub raczej odwrotnie: trzymanie pieniędzy w banku nie jest dużo mniej ryzykowne, niż lokowanie pieniędzy w spółki dywidendowe. Nie wiem na czym wyjdę lepiej, ale wolę nie obstawiać w tej ruletce jednego koloru, tylko NIE JEST DLA KAŻDEGOMam nadzieję, że przekonałem Was, iż lokowanie pieniędzy w spółki dywidendowe pod pewnymi względami przypomina deponowanie pieniędzy w banku. Tu nie ma gwarancji nominalnej wartości kapitału, a tam nie ma gwarancji realnej wartości kapitału. Sęk w tym, że o ile w przypadku bezpieczeństwa lokaty w banku nie ma większego znaczenia, czy włożymy pieniądze na dwa, czy na 20 lat, o tyle w przypadku inwestycji na rynku kapitałowym obowiązuje zasada: „im dłuższy horyzont, tym mniejsze ryzyko”.A więc: nie inwestujemy w akcje pieniędzy, których możemy potrzebować w przewidywalnej perspektywie (niech to będą pieniądze, o których możesz zapomnieć).Nie inwestujemy w ten sposób wszystkich pieniędzy. Jeśli mamy ich mało, to nie wychylamy nosa z banku (dopiero przy wartości oszczędności powyżej zł można w ogóle myśleć o czymkolwiek innym, niż bank). Jeśli nie mamy jeszcze setek tysięcy, to na rynek kapitałowy kierujemy relatywnie niewielką część – np. 10-20%.Rozkładamy ryzyko między kilka spółek lub funduszy. Wszystkie Wasze nieszczęścia związane z inwestowaniem pieniędzy brały się stąd, że nie przestrzegaliście tych zasad, bo jakiś naganiacz Wam ich nie wytłumaczył.
Trzymanie pieniędzy w banku, jest nadal najpopularniejszą formą przechowywania środków finansowych wśród Polaków. Pomimo praktycznie zerowych odsetek, które nie chronią oszczędności przed inflacją. Zasoby finansowe przetrzymujemy na kontach osobistych, oszczędnościowych oraz na lokatach terminowych. Zatem, czy warto trzymać pieniądze na lokacie w banku, w obecnej sytuacji? Opowiem na pytanie, przedstawiając również argumenty za i przeciw. Zalety przechowywania środków na lokatach Trzymanie części pieniędzy w banku, wcale nie jest bezsensowne, jak twierdzą niektórzy. Choć na lokatę albo rachunek oszczędnościowy, powinna trafić tylko część, posiadanych przez nas zasobów finansowych. Przykładowo w formie poduszki finansowej, pozwalającej spać spokojnie. Świadomość posiadania pieniędzy na czarną godzinę, mocno odciąża zdrową psychikę. Powinniśmy odłożyć kwotę, stanowiącą równowartość, co najmniej 6 miesięcznych dochodów. Zabezpieczając domowy budżet, przed efektem utraty pracy, choroby, plajty prowadzonego biznesu. Przytoczę podstawowe zalety trzymania pieniędzy na lokacie w banku: Bezpieczeństwo środków finansowych. W domu pieniądze mogą zostać skradzione, spłonąć w pożarze lub zostać zniszczone w inny sposób. Umieszczone w banku, są dość bezpieczne i posiadają gwarancje BFG, do równowartości 100 tys. euro. Większa dyscyplina w utrzymywaniu określanego poziomu poduszki finansowej dla osób, które mają problemy z oszczędzaniem. Gotówka w domu albo środki na przypisanym do karty płatniczej koncie, mogą szybciej zostać roztrwonione. Pokusa ich wydania jest większa od ulokowanych w bankowym depozycje. Odsetki od kapitału. Choć ich poziom jest bardzo niski i nie chroni już przed inflacją. To jednak nadal jest to wyższe oprocentowanie, od tego na kontach osobistych i rachunkach oszczędnościowych. Nie wspominając już o gotówce w domu, gdzie odsetki są przecież zerowe. Wady trzymania pieniędzy bankach Po obniżkach stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej (RPP) prawie do zera, wyraźnie wzrosła liczba przeciwników trzymania pieniędzy w bankach. Duża część oszczędności Polaków, trafiła z lokat na konta osobiste i rachunki oszczędnościowe. Przechowywanie pieniędzy na lokacie bankowej, ma również wady: Oprocentowanie depozytów jest tak niskie, że nie chroni naszych oszczędności przed inflacją. Zarówno realnie odczuwalną, jak i od zaniżaną przez rządowy organ, czyli GUS. Co oznacza, że po zakończeniu lokaty, za ulokowaną kwotę wraz z odsetkami, możemy kupić mniej, niż przed jej zawarciem. Zamrożenie kapitału na dłuższy okres, jest kolejną wadą lokat bankowych. Zwykle zawarcie umowy z bankiem, ma miejsce na okres 6 lub 12, rzadziej 3 miesięcy. Zerwanie lokaty przed terminem jej wygaśnięcia, najczęściej oznacza, utratę odsetek. Lokata może odnawiać się automatycznie, po zakończeniu okresu, na jaki została zawarta. Co może, być również wadą, jeżeli bank zdecyduje się na obniżkę oprocentowania, nowo zawartej. Czy warto trzymać pieniądze w banku? Trzymania pieniędzy na lokacie bankowej, nie można nazwać inwestowaniem, jednak jest to jak najbardziej forma oszczędzania. Niezbędnego, aby zbudować swój fundusz bezpieczeństwa, zwany poduszką finansową. Choć moim zdaniem, lepiej od lokat w tej kwestii, mogą się sprawdzić rachunki oszczędnościowe. Pozwalające na systematyczne, np. co miesięczne, dopłacanie środków na konto. Lokaty będą dobrym rozwiązaniem dla osób, które nie mają wystarczająco silnej woli. Pieniądze z konta osobistego albo rachunku oszczędnościowego, kusiłyby ich bardziej do wydania na konsumpcję. Zaś „przepuszczenie” tych z banku, wiąże się z zerwaniem lokaty terminowej albo wypłatą z konta oszczędnościowego. Zniechęcając nieco bardziej osoby, którym przychodzi zbyt łatwo ich wydawanie.
Pieniądze przechowywane na rachunkach bankowych to dziś coś naturalnego. Jednakże mało osób zdaje sobie sprawę, że im więcej jest pieniędzy w banku to tym gorzej dla ich posiadacza. Warto na wstępnie powiedzieć – osoby bardzo bogate, jak łatwo można zauważyć nie mają dużo żywej gotówki. Raczej bogactwo jest włożone w nieruchomości, firmy, działalności i różne aktywa. Ich środki pieniężne na rachunkach są z reguły w stosunkowo małych udziałach. Jest to oczywiste i najbardziej rozsądne co także omówi też ten artykuł. Środki trzymane w banku – i to bez znaczenia czy jest w danym momencie kryzys czy stabilizacja gospodarcza to często zły wybór, a ma to bardzo silne podstawy. Inflacja – to coś co zawsze występuje i może mieć ona różny wymiar. Inflacja jest tym co można określić utratą wartości pieniądza, a dokładniej jego spadającą siłą nabywczą w czasie. Przykładowo mając na rachunku bankowym 100 000 zł przy stopie inflacyjnej 5% – już po roku okazuje się, że z pieniędzy zarobiło się realnie o wartości nabywczej około 95 000 a 5000 wartości nabywczej przepadło (wyparowało) – choć na rachunku będzie pewnie powyżej salda 100 000 zł po uzyskanych skromnych odsetkach – to będą one mniej warte niż wczesnej o stopę panujacej inflacji. Inflacja jest tym czego prawie połowa polskiego społeczeństwa nie rozumie – i przez to między innymi jest skazana na biedę. Co roku pieniądze tracą na wartości i za tą samą kwotę można kupić coraz mniej rzeczy. Inflacje napędzają głównie błędne działania polityków jak i ogólne powiązania gospodarcze – choć dominujące działania szkodliwe wywodzą się z polityków na destabilizację finansów i wolnego rynku. Niestety obywatele nadal wybierają do władzy te same wątpliwej uczciwości ugrupowania i osoby – mimo, że to oni zrujnowali ich biznesy, odłożone pieniądze czy plany na przyszłość. Trzymając pieniądze na rachunku w banku czy lokacie – i tak tracimy, bo inflacja jest zawsze większa niż oprocentowanie gotówkowe pieniędzy w banku trzymanych w dowolnej formie. A więc jest to zawsze strata większa lub mniejsza. Jeśli planuje się odkładać pieniądze na jakiś zakup – często nie ma się wyboru i trzeba to robić na rachunku bankowym. Natomiast raczej nie będzie to dobre rozwiązanie do tworzenie majątku na przyszłość, bo jest to obarczone niekontrolowaną stratą inflacyjną. Najlepszą metodą przechowywania kapitału w sposób bierny i niepracujący mogą być zatem kruszce. Najbardziej typowymi oraz najbardziej stabilnymi w pozytywnym znaczeniu jest oczywiście srebro oraz złoto. Ceny tych kruszców raczej rosną niż maleją, a są stabilne w dosłanym znaczeniu od wieków. Ważne aby były to kruszce namacalne a nie wirtualne. Wiele osób wybiera do przetrzymania wartości kapitału monety bulionowe. Pojawia się tylko jeden problem – gdzie przechowywać taki majątek, aby był bezpieczny. Dom może ktoś okraść, skrytkę ktoś znaleźć a wynajęcie skrytki banku czy przechowalni zjada stabilizację finansową utrzymanie wartości majątku czy zyski. Dowolna forma przechowania nie na własny rachunek, pociągnie koszta większe lub mniejsze. Ale przy większych kapitałach mogą być to koszta niskie przy zachowaniu majątku na długie lata. Pieniądz musi pracować aby kapitał nie tracił na wartości – najgorszym pomysłem jest przetrzymywanie pieniądza w samym pieniądzu. W ten sposób zawsze tracą na wartości i powstaje coraz większy ubytek ich wartości, względem coraz większego kapitału nominalnego. Kapitał aby trzymał wartość lub ją dodawał musi pracować – czyli musi być w obiegu a nie zamrożony na koncie bankowym czy skarpecie. Skarpeta czy rachunek w banku to praktycznie jedno i to samo, z czego rachunek jest wygodniejszy i bezpieczniejszy – bo chroniony przed zdarzeniami losowymi. Natomiast jeśli by były kiedyś ujemne stopy procentowe – trzeba natychmiast uciekać z banków z pieniędzmi. Wtedy pozostaje skarpeta, a najlepiej wcześniej wspomniane kruszce o ile ma być to kapitał bierny. Najlepsza jednak inwestycja to praca pieniądza w udziale w jakieś firmie, w akcjach firm, w kruszywie (zmienne ceny ale raczej rosnące), w nieruchomości (choć gdy przyjdzie podatek katastralny może być z tym ciężko). Pieniądz w obiegu mogący wytarzać kolejny pieniądz to najlepsze zabezpieczenie majątku, lecz niedostępne dla wszystkich. Mając niewielkie pieniądze a będąc jeszcze w wieku produkcyjnym – dobrze zainwestować je w siebie i własny rozwój. Potem we własną działalność lub po prostu dobrą prace – po poniesieniu kwalifikacji zawodowych. Najgorzej jest składać fundusze na konta bankowe lub do przysłowiowej skarpety, bo ich wartość nabywcza zmniejsza się i to bardzo szybko. Duże środki inwestuje się w bezpieczny kapitał, małe inwestuje się w siebie i własny rozwój. Pozostałe środki, które się posiada pozostają na rachunku jako płynność finansowa na własne potrzeby. Dla większości osób jest to jednak nie więcej niż z reguły roczne lub maksymalnie 4 letnie koszty życia na takim samym poziomie jaki się prowadzi. To rozsądne bo najmniej ucieka wartości. Raczej nie zalecamy inwestowania jako zabezpieczenie kapitału w krypto waluty. Mogą one rosnąć w kursie lecz są najmniej przewidywalne. Z dania na dzień można zyskać dużo lub tak samo wszystko lub bardzo dużo stracić. To może być inwestycja spekulacyjna ale nie kluczowe zabezpieczenie środków długoterminowo. Czy trzymać pieniądze w bankach na rachunkach – tak ale tylko do czasu zainwestowania ich w coś sensownego. Dopiero później do kwoty na zaspokojenie przysłowiowej czarnej godziny po wykonanych inwestycjach oraz do płynności finansowej na co dzień. Natomiast nigdy jako kluczowego składanie kapitału, bo ten z dnia na dzień może przepaść a takie sytuacje miały już miejsce kilkanaście razy na świecie. Zapraszamy do kolejnych artykułów w serwisie.
Trudno oczekiwać, że depozyty będą miały oprocentowanie ujemne, bo minus dobitnie pokazywałby brak sensu trzymania pieniędzy na bankowych lokatach, które już przynoszą straty, ale trzeba się spodziewać kolejnych opłat ściąganych przez banki, choćby za konta, karty kredytowe czy inne usługi, które już są coraz droższe. Chodzi np. o wypłaty z bankomatów, wpłaty do bankomatów czy nawet transakcje BLIK-iem, które jeszcze nie tak dawno były preferowane przez wszystkie banki, umożliwiające korzystanie z niego. Warto sprawdzić: Będziemy dopłacać do lokat? Depozyty bez odsetek już są Ujemne procenty Rada Polityki Pieniężnej uważa, że obniżka stóp procentowych ograniczy wpływ pandemii na gospodarkę i wzmocni stabilność systemu finansowego. Ekonomiści tej pewności nie mają. Ostatnia decyzja dla większości z nich była niespodziewana i niezrozumiała, a brak komunikacji NBP z rynkiem niczego nie ułatwia, zwłaszcza że wypowiedzi członków RPP nie są jednoznaczne. Od marca nie są też organizowane konferencje po posiedzeniu Rady. Zdaniem ekonomistów Banku Millennium uniemożliwia to rzetelną ocenę perspektyw polityki monetarnej i niszczy wiarygodność banku centralnego. Konrad Białas, główny ekonomista TMS Brokers, uważa, że ostatnie cięcie stopy referencyjnej o 40 pkt bazowych przynosi niewielkie wsparcie dla gospodarki. Zakłada też, że RPP nie zdecyduje się na ujemne stopy procentowe, które zostaną odwrócone, jak tylko sytuacja gospodarcza ulegnie poprawie. – Spodziewamy się utrzymania rekordowo niskich stóp przez długi czas, najprawdopodobniej do końca kadencji Rady w czerwcu 2022 r. Oznacza to długoterminowe utrzymanie ujemnych realnych stóp procentowych w Polsce, które aktualnie są na poziomie -2,8 proc., co daje czwarty najniższy wynik na świecie – podkreśla Konrad Białas. To oznacza również straty na bankowych depozytach. Średnie oprocentowanie 188 lokat zakładanych na okres od miesiąca do trzech lat wynosi 0,7 proc. Wszystkich – jak wynika z wyliczeń HRE Investments – 0,5 proc., a już niedługo może być znacznie niższe. – Istnieje realne ryzyko pojawienia się kosztów trzymania pieniędzy w banku. Niekoniecznie będzie to wprost ujęte w cennikach banków w formie ujemnego oprocentowania (czego też nie można wykluczyć). Bardziej prawdopodobne jest to, że po uwzględnieniu kosztów np. prowadzenia konta właściciel depozytu będzie miał do czynienia z fenomenem zysku ujemnego – czyli za posiadanie konta oszczędnościowego czy karty płatniczej wydanej do tego konta zapłaci więcej, niż otrzyma w ramach odsetek. Nawet jednak gdy lokata da nam jakiś skromny zysk, to i tak zje go inflacja, która według prognoz w bieżącym roku może być na poziomie 2,5–3 proc – tłumaczu Bartosz Turek, analityk HRE Investments. Autopromocja Specjalna oferta letnia Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc KUP TERAZ Zagrożona stabilność Banki już po drugiej obniżce stóp procentowych zapowiadały niższe wyniki odsetkowe. Cięcie oprocentowania depozytów jest jeszcze możliwe, ale tylko w niektórych bankach. Na lokatach miesięcznych ma szanse na to BNP Paribas, w którym klienci wciąż mogą liczyć na 1 proc. na Lokacie na Start, podobnie jest w Idea Banku na Lokacie nr 1. Dość wysokie oprocentowanie w porównaniu z konkurencją oferuje Plus Bank na Lokacie standardowej. To jednak jedyne propozycje powyżej 0,5 proc. Są też takie jak w PKO BP, Banku Millennium, Citibanku czy Inteligo, w których odsetki wynoszą 0,01 proc. Tu pola do manewru nie ma. Podobnie jest na lokatach dwu- i trzymiesięcznych. Wprawdzie wśród pierwszych jest promocyjna Lokata na Nowe Środki Getin Banku, ale to również wyjątek. Warto sprawdzić: Na rynku numizmatów można zarobić i to całkiem nieźle Cięcie stóp to niejedyny problem banków, nad którymi wciąż ciąży wprowadzony cztery lata temu podatek od aktywów, który również obciążał i obciąża klientów, ponieważ różnica między oprocentowaniem depozytów a kredytów rosła i rośnie. Banki są jednak obciążone nie tylko podatkiem od aktywów, ale również wpłatami na Bankowy Fundusz Gwarancyjny i na Fundusz Wsparcia Kredytobiorców, który jest proporcjonalny do wartości bilansowej brutto posiadanego portfela kredytów mieszkaniowych. Do tego dochodzi łagodzenie problemów frankowiczów. Spadają więc rekomendacje i wyceny banków. Trigon DM już pod koniec kwietnia zalecał sprzedaż akcji Alior Banku, BNP Paribas, Banku Handlowego i ING BSK. Nie oberwał jedynie Santander Bank. – Z samego tylko tytułu obniżek stóp prognozy zysku netto sektora na 2020 rok powinny spaść o 25–30 proc. Kolejne 30 proc. cięcia oczekiwań wynikowych zakładamy z tytułu wzrostu kosztów ryzyka w sektorze, oczekując jego podwojenia w 2020 roku. Łącznie kryzys może kosztować sektor bankowy niemal 14 mld zł dodatkowych odpisów kredytowych w okresie 2020–2022 – argumentowali analitycy Trigona, a był to początek maja. Presja na dochody Teraz – już po ostatniej obniżce stóp procentowych – sam Alior ocenia, że ostatnia decyzja RPP wpłynie na obniżenie wyniku netto grupy kapitałowej banku o około 116–133 mln zł kwartalnie oraz wskaźnika NIM o 0,79–0,91 pkt proc. Zarząd banku podkreślił, że „ze względu na już obserwowane i dalej prognozowane zmniejszenie aktywności gospodarczej w Polsce bank spodziewa się ograniczenia aktywności klientów, pogorszenia ich sytuacji finansowej i, co za tym idzie, niższej sprzedaży produktów finansowych”. PKO BP szacuje, że w 2020 roku jego zysk będzie niższy nawet o 850–900 mln zł. Pekao SA uważa, że obniżki stóp przez RPP obniżą wynik finansowy jego grupy o ok. 650–700 mln zł. Analitycy BM mBanku uważają natomiast, że największe kłopoty mogą mieć banki spółdzielcze i SKOK. Ich zdaniem niektóre mogą nawet nie przetrwać takiej presji na dochody. – Naszym zdaniem ta obniżka Rady weszła w obszar, w którym rosną negatywne efekty uboczne niskich stóp w postaci zagrożenia dla stabilności finansowej sektora bankowego. Również doświadczenia innych krajów pokazują, że gdy stopy zbliżają się do zera, dostępność kredytu zaczyna się pogarszać, a nie poprawiać – skomentowali decyzję RPP analitycy ING Banku Śląskiego. Warto sprawdzić: Te banki rezygnują z podwyżek i znoszą opłaty na czas pandemii Zła passa banków jest widoczna również na parkiecie. WIG-banki stracił w ciągu trzech miesięcy prawie 32 proc., podczas gdy główny indeks giełdowy zaledwie 1,3 proc. Jedyni wygrani Na ścięciu stóp procentowych niemal do zera zyskają jedynie obecni kredytobiorcy, choć na obniżenie rat będą musieli poczekać, bo zawsze łatwiej je podwyższyć, niż obniżyć. Bartosz Turek, analityk HRE Investments, wylicza, że w wyniku majowego cięcia można się spodziewać, że odsetki od przeciętnego złotowego kredytu hipotecznego spadną o około 50–60 zł miesięcznie. – W sumie więc od marca odsetki od statystycznego kredytu zmniejszą się o ponad 200 zł. Wiele zależy jednak od tego, na jak długo kredyt zaciągnęliśmy, z jaką marżą i na jaką kwotę – zaznacza.
Pandemia koronawirusa mocno namieszała w każdej sferze naszego życia, w tym również ekonomicznej. Oprocentowania lokat i kont oszczędnościowych zmniejszają się i często też nakładane są większe marże za usługi oferowane przez banki. Czy przez to warto jeszcze trzymać tam pieniądze, czy może lepiej postawić na konkretne inwestycje? Sytuacja ekonomiczna podczas pandemiiPandemia koronawirusa odcisnęła piętno na każdej dziedzinie naszego życia i samej gospodarce. Obecnie odnotowuje się chociażby spadek wysokości miesięcznych rat starych pożyczek. W przypadku jednak nowego kredytu, niezależnie od jego rodzaju, marża jest wyższa, a miesięczna kwota spłaty pozostaje taka studentów uczymy, że oprocentowanie, ten koszt kredytu dla klienta, to jest WIBOR, czyli ta średnia cena pieniądza na rynku międzybankowym plus marża. Prawda jest taka, że zdecydowana większość banków w Polsce zarabia więcej niż marżę, dlatego że ich rzeczywisty koszt pozyskania środków, czyli znowu tak skrótowo mówiąc: to, co płacą nam za to, że trzymamy pieniądze w bankach, jest niższy od WIBOR-u. W związku z tym ta różnica to jest dodatkowy zysk- tłumaczył w Dzień Dobry TVN ekonomista Marek tym więc, gdy obniżono stopy procentowe praktycznie do zera, banki nie mogły liczyć na zysk. Stąd też wyższe marże oraz opłaty za różnego rodzaju usługi bankowe. Prezes banku, który był chyba liderem tych darmowych rachunków internetowych, kilka miesięcy temu powiedział, że chyba musimy się przyzwyczaić do tego, że darmowa bankowość w Polsce się chwilowo skończyła- zaznaczył ekspert. Mało optymistyczne wieści dotknęły również posiadaczy lokat. Po raz pierwszy średnie oprocentowanie znalazło się na poziomie poniżej 1 proc. Przy prawie 3-procentowej inflacji strata wynosi około 2 proc. Czy warto trzymać oszczędności w bankuWiele osób zastanawia się, czy w takiej sytuacji nadal opłaca się trzymać je na koncie bankowymi. Sam Marek Zuber przyznał, że spotykał się z pomysłami, by wszystkie oszczędności wybrać z banku. Ekonomista przestrzega przed takim i co dalej? Będziesz je trzymał w skarpecie. Po pierwszej, w skarpecie nie będziesz miał nawet tego 0,9 proc., jeżeli mówimy o lokatach. Po drugie, w banku jest jednak bezpieczniej. Nie bójmy się tego, że ktoś nam te pieniądze zabierze, bo nie zabierze. (…) Ja bym nie radził wycofywać tych pieniędzy po to, żeby trzymać je w skarpecie- wyjaśnił specjalista. Jakimś pomysłem oczywiście może być zainwestowanie w zakup mieszkania, w fundusz nieruchomości czy obligacje skarbowe. Marek Zuber wytłumaczył, że nadal jednak jest to obarczone sporym ryzykiem. Takowe jest nadal mniejsze w przypadku konta bankowego, gdzie straty są mniej więcej pod kontrolą. W takiej sytuacji warto na bieżąco sprawdzić oferty różnych placówek i wybrać tę, która okaże się rzeczywiście jednak konkurują ze sobą- powiedział w studiu programu. Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie także:Autor: Wioleta Pyśkiewicz
dlaczego warto trzymać pieniądze w banku