fundacja miej serce logowanie
Fundacja Miej Serce Organizacja non-profit w Fundacja Miej Serce 2mo Report this post Kacperek urodził się jako zdrowe dziecko. Kiedy był niemowlakiem gaworzył, był uśmiechnięty.
Gabryś urodził się w 29 tygodniu ciąży i jako kruszynka od razu trafił odział intensywnej terapii. W wigilię 2018 roku rodzice chłopca otrzymali smutną…
Mateusz od 3 miesiąca życia choruje na padaczkę lekooporną z napadami toniczno-klonicznymi z utratą świadomości. Niestety mimo wszelkich starań, stan Mateusza na dzień dzisiejszy nie uległ poprawie.
Z serdecznymi pozdrowieniami. franciszek karaś. Jesteśmy rodzicami 21-miesiecznego Franciszka. Nasz synek był pogodnym i pełnym życia niemowlęciem. Pierwsze niepokojące symptomy choroby naszego synka zaczęliśmy widzieć, gdy Franiu skończył 7miesięcy. Wówczas udaliśmy się na konsultacje do neurologa, który stwierdził, że
Organizacja non-profit w Fundacja Miej Serce 10mo Report this post Mateusz od trzeciego miesiąca życia zmagał się z obniżonym napięciem mięśniowym, co wymagało ciągłej rehabilitacji
Wie Lange Dauert Es Vom Kennenlernen Bis Zur Beziehung. Posty: 53 Rejestracja: 30 września 2021 r. Napisano 23 stycznia 2022 r. o 10:57 "Najpierw siebie, potem dzieci" - w zasadzie na tym można by zakończyć komentowanie. ale parę słów trzeba powiedziec. opisana fundacja na tle wielu innych niejest taka zła, pomaga sporej grupie ludzi. ok 60% srodków przeznacza zgodnie z celem. generalnie zanim dacie pieniądze zachęcam do sprawdzenie fundacji w internecie. po pierwsze krs - po drugie sprawozdania finansowe: wiekszosc sprawdzonych przezmnie fundacji nie publikuje sprawozdan na bieżąco - co wg mnie je całkiem dyskredytuje. Jakas czesc sprawozdania niby ma, ale to kpina - brak konkretnej informacji jakie kwoty przekazują na potrzeby podopiecznych. jeżeli chcecie pomagać do zaopatrujcie banki żywności, wspierajcie transparentne organizacje, lub poprostu pomóżcie bezpośrednio ludziom których znacie. BTW: prezesem fundacji "jestesmy ludzmi", ktora zabiera do puszek glownie pod biedronkami jest obywatel ukrainy. Posty: 241 Rejestracja: 11 grudnia 2021 r. Napisano 23 stycznia 2022 r. o 12:44 Gigantem na rynku takiej działalności jest Fundacja "Szlachetny gest" zatrudniająca na umowy zlecenia sztab telemarketerów aby wyciągać hajs od starych ludzi. Mój ociec już trzy lata nie żyje a ciągle przysyłają Pocztą Polską do niego listy żeby szybko wpłacał kasę bo dzieciaczki biedne zaraz umrą bez jego wpłaty. komentator_dziennik Użytkownik zablokowany Posty: 76 Rejestracja: 22 marca 2020 r. Napisano 23 stycznia 2022 r. o 14:04 Za tydzień Jurij wam pokaże jak się robi kasę na zbiórkach, z naiwności wpłacających można żyć do końca świata i jeden dzień dłużej Posty: 5393 Rejestracja: 13 maja 2020 r. Napisano 23 stycznia 2022 r. o 14:28 A kto POmoże POlkom i POlakom przetrwać w nowym ładzie? Wolska marzeń.
Proszę przeczytaj do końca i daj mi szansę na życie! Nazywam się Lenka, przyszłam na świat troszkę wcześnie bo w 36. tygodniu ciąży za pomocą cesarskiego cięcia. Nie oddychałam, moja mamusia była przerażona nie mogąc się doczekać pierwszego płaczu, a strach potęgowali biegający dookoła mnie lekarze. Czas zdawał się ciągnąć w nieskończoność aż w końcu krzyknęłam, ale nie przyniosło to dużej ulgi mojej mamie, bo zabrali mnie od razu na oddział intensywnej terapii. Zaraz po urodzeniu zdiagnozowano u mnie stwardnienie guzowate, a jeden z guzków był dosyć duży i do tego miałam go na serduszku. Wiesz, że serce jest wielkości zaciśniętej pięści? A maja piąstka była naprawdę malutka kiedy się urodziłam. Już 2 dni po narodzinach musiałam przejść operację na sercu, bo jeden z guzów blokował przepływ krwi! Tak poważna operacja na tak malutkim i ważnym narządzie nie obyła się bez komplikacji. Nie mogłam oddychać, a w lewym płucu zbierała się woda, dwa razy musieli mi zrobić drenaż i ściągać wodę, aż w końcu zostałam podłączona do respiratora. Moje obie nerki nie funkcjonowały i musiały zostać zacewnikowane przez nacięcie mojego malutkiego ciałka i wprowadzenie cewnika bezpośrednio do nerki. W ciągu całego pobytu w szpitalu kilkanaście razy miałam przetaczaną krew. Normalnie robiłyby to nerki, a tak wystawały z mojego drobnego ciałka kolejne rurki. Ciągnęło się to tygodniami. W szpitalu spędziłam pierwszy miesiąc życia, samotnie i w bólu, nie widząc mamy, aż pewnego dnia coś drgnęło i zaczęłam samodzielnie oddychać. Potem zaczęła pracować jedna nerka i niedługo później druga. Po wielu tygodniach mama mogła mnie przytulić pierwszy raz w życiu! Nie mam jeszcze roczku, a ciągle mnie badają i diagnozują. Nie wiemy jeszcze wszystkiego. Moja choroba atakuje guzkami różne narządy. Znajdują się na sercu i w głowie. W konsekwencji zapis EEG wykazał u mnie padaczkę, najpierw bez ataków, a od niedawna z atakami. Dostaję leki, ale dopóki nie pozbędę się guzków to niewiele można zrobić. Regularnie jeżdżę z rodzicami do Centrum Zdrowia Dziecka na diagnostykę. To aż 600 km od mojego domu. Taka trasa jest wyczerpująca pod każdym względem, fizycznym jak i finansowym, bo nie sposób tego zrobić w jeden dzień. Dodatkowo przez te wszystkie komplikacje mam zaległości rozwojowe. Normalnie powinnam już powoli zacząć chodzić, a raptem potrafię się obrócić z boku na bok, nie siadam i nie raczkuję. Jeżdżę na rehabilitację 3-4 razy w tygodniu. Rodzice robią co mogą, ale to nie wystarcza. Mam szansę na normalne życie, ale nie mogę przestać ćwiczyć. Im więcej godzin rehabilitacji dostanę, tym lepsze będą efekty. Bardzo ważne jest, szczególnie teraz kiedy szybko rosnę i szybko się rozwijam, aby nie zabrakło mi ani jednej godziny rehabilitacji. Niestety pieniążki jakie mieli rodzice topnieją w zatrważającym tempie. Tylko dzięki takim ludziom jak Ty, ludziom dobrego serca, będę miała szansę na dzieciństwo. Marzę aby zacząć chodzić i mówić, by móc w lepszych czasach iść z mamą na plac zabaw i bawić się z innymi dziećmi tak, jakby mnie nigdy nie spotkały te okropności. Łatwo nie będzie, wiem o tym, ale proszę daj mi szansę na normalne życie. Bo najgorsze co może się stać, to brak stałej i systematycznej terapii, a to grozi problemami już do końca życia! Aby do tego nie dopuścić, bardzo proszę o dobrowolną wpłatę, bo liczy się każdy grosz, a już symboliczne 19 zł to nawet godzina zajęć na turnusie rehabilitacyjnym! PS. Ważne jest, by nie odkładać tej pomocy na później i pomagać jak najszybciej! Lenka Klamrzyńska - Subkonto nr 101867002
fundacja miej serce logowanie